Pani Annette Dittert, korespondentka niemieckiej telewizji publicznej ARD po kilku latach pobytu w Polsce i relacjonowaniu – dość oszczędnym, jak się wydaje – wydarzeń politycznych i innych w naszym kraju zakończyła misję i wraca do Kolonii. Z tej okazji wczoraj ARD pokazała ostatni jej reportaż z Polski, jak zrozumiałem podsumowanie doświadczeń i kwintesencję znajomości polskich problemów.

Problemów mamy sporo. Bo to bezrobocie i niestabilny rząd. Deficyt finansów publicznych i wzrost cen. Ograniczone możliwości wchłonięcia subwencji unijnych i roszczenia niemieckich wypędzonych. Afery i demoralizacja klasy politycznej. Udział w wojnie w Iraku i spór o europejską konstytucję. I tak dalej. Brać i wybierać. Ale pani Dittert mnie zawstydziła. Mam nadzieję, że i innych moich rodaków. Tak jesteśmy zajęci jakimiś głupstwami, drobiazgami niegodnymi uwagi, że nie dostrzegamy problemu najważniejszego. I dopiero potrzeba bystrego obcokrajowca z Niemiec, żeby nam go wskazał za pośrednictwem niemieckiej telewizji publicznej.

Ten problem numer 1 to w dzisiejszej Polsce jest antysemityzm. Pani Dittert pożegnała się z Polakami wytykając im antysemityzm. Trochę miała trudności, bo na ilustrację swojej tezy o tradycyjnym polskim antysemityzmie wybrała młodą dziewczynę, która dopiero co przyjęła religię żydowską i postanowiła z Polski wyjechać. – Czy pani ucieka przed prześladowaniami? – pyta dociekliwa Niemka. Odpytywana, widocznie ze strachu, że zanim jeszcze wyjedzie padnie ofiarą tradycyjnego polskiego pogromu mówi asekuracyjnie, że ona nigdy się nie spotkała z przejawami antysemityzmu, a wyjeżdża, bo w Polsce jest niewielu Żydów i nie ma żydowskiej społeczności. Potem pokazuje się Niemcom krakowski Kazimierz i tłumaczy, że kiedyś tętniło tu żydowskie życie. I ani słowa o tym, co się z tym życiem stało i dlaczego już nie tętni. Zresztą, po co mówić – nie tętni z powodu polskiego antysemityzmu. Niemcy mogą to najlepiej ocenić i potępić.

Osobliwym akcentem tego osobliwego, pożegnalnego reportażu jest wzmianka o XIV już Festiwalu Kultury Żydowskiej na tymże Kazimierzu. Żydów nie ma, życia nie ma, ale są festiwal i antysemityzm.

Nie ma co ukrywać – zostaliśmy, Polacy, zdemaskowani przez niemiecką telewizję jako antysemici. Jeśli nie jesteście pewni, czy jesteście antysemitami, czy nie, proponuję mały test. Przeczytajcie poniższy dowcip, autorstwa żydożercy Juliana Tuwima: Pan Maurycy Tigersznycel mówi do małżonki – Salciu, dałem temu żebrakowi fałszywe 50 groszy. – Moniek, a nie miałeś fałszywych 20 groszy.

Jeśli się uśmiechnęliście, jesteście straceni. Jesteście tradycyjnymi polskimi antysemitami.