Świat jest przychylny dla satyryków w ogóle, a dla felietonistów w szczególności. Po Izabeli Jarudze-Nowackiej pełnomocnikiem rządu do spraw równości została Magdalena Środa i od razu wszędzie jej pełno. Jesteśmy obsypani perłami światopoglądowymi i diamentowym kurzem myśli jak łupieżem. Z samego tylko wywiadu, jaki Paweł Smoleński przeprowadził ze Środą na łamach „Gazety Wyborczej”, każdy kabaret prowincjonalny mógłby żyć przez parę miesięcy bez większego wysiłku. Stołeczny przez dwa tygodnie.

Pereł jest w tym wywiadzie wiele, ale ja jestem już bardzo starym, cynicznym wieprzem, więc wybieram tylko kilka co smakowitszych. Na uwagę Smoleńskiego, że feministki wiele mówią o polityce, ale odmawiają udziału we władzy, Środa tłumaczy, że władza należy do mężczyzn, kobietom jest trudniej i dlatego należy im się wsparcie w postaci parytetu. Niewątpliwie pod tym stwierdzeniem podpisałaby się kobieta bez parytetu, pani Margaret Thatcher, podczas gdy jej maż Denis, o którym hiszpańska gazeta „El Dia” napisała kiedyś w podpisie „Margaret Thatcher, acompanada de su marido Penis” byłby przeciwnego zdania, co świadczy o tym, że wszyscy mężczyźni są szowinistami.

Mężczyźni są szowinistami, natomiast Polacy, zdaniem Środy, są ksenofobiczni. „Nie chodzi tylko o stosunek do mniejszości seksualnych, ale generalnie do obcości i inności”. Trochę za bardzo to generalne, bo Kosmici z pewnością są obcy i inni, a spotkałem się z bardzo życzliwym stosunkiem Polaków do małych, zielonych ludzików, wśród których także na pewno są geje i lesbijki, bo Kosmos jest jednością. Oczywiście, wady narodowe Polaków, które Środa będzie zwalczać, wynikają z polskiej religijności, która, jak sądzę w odróżnieniu od ateizmu, jest deklaratywna, podczas gdy ateizm jest praktyczny. Z takiego praktycznego, a nie deklaratywnego traktowania wartości pani Środa wylądowała w rządzie SLD, partii do której – jak deklaruje – nie odczuwa żadnej sympatii i która jest jej całkowicie obca.

Bardzo piękny jest kawałek przemyśleń pełnomocniczki Środy o przyszłości. „Krakowscy mieszczanie sprzeciwiający się Marszowi Tolerancji odejdą w przeszłość, a LPR gdzie indziej wyczuje polityczną koniunkturę”. Chciałbym dożyć czasów, kiedy ostatni mieszczanin krakowski spocznie na cmentarzu Rakowickim, a Marsz Tolerancji poprowadzi na Wawel Giertych pod rękę ze Środą. Będzie to ostateczny koniec polskiej ksenofobii i zgniłego pluralizmu.

Życzę pani pełnomocniczce wielu pięknych chwil w restauracji Casa Valdemar. Gdyby jednak znalazła pani przy deserze nieco czasu, to proszę pomyśleć chwilę, jak to jest, że tworzenie wszelkiego rodzaju nowych praw definiowanych w kategoriach etnicznych, płciowych, orientacji seksualnej, upośledzenia i czego tam jeszcze prowadzi do ograniczania tradycyjnych i powszechnych wolności, myśli, słowa, sumienia i jest furtką do ingerencji państwa w coraz to nowe sfery życia obywateli. Ale jeśli nie będzie miała pani czasu, to trudno. Dziś mało kto ma czas na myślenie, poza satyrykami.