Zarzucono mi niedawno, że wyśmiewam się z posłów i obniżam autorytet Sejmu. Tymczasem obowiązkiem każdego obywatela jest wspierać swoich przedstawicieli i służyć im radą, aby się mogli doskonalić ku zadowoleniu ogółu. Fakt, że niektórzy wypowiadają się nieporadnie, ględzą nieprecyzyjnie, kaleczą dotkliwie język polski, wynika stąd, że wzorem ich jest telewizja. Ale gdyby im wskazać właściwe przykłady do naśladowania, niewątpliwie podciągnęliby się i w następnej kadencji mielibyśmy na trybunie sejmowej samych Cyceronów. Wziąłem sobie bardzo do serca te uwagi i spieszę z dobrą radą dla parlamentarzystów. Otóż trzeba się tylko uważnie wsłuchiwać w odgłosy przyrody. Zwierzęta mówią nie tylko w Wigilię, trzeba tylko chcieć je usłyszeć. A mówią to, co obywatele i wyborcy. Bo świat jest jednością. Kiedyś, na spacerze w lesie, sporządziłem taką notatkę:

Z przemówienia Jelenia

Koledzy, zebraliśmy się tu, na tym Rykowisku, aby dać wyraz naszemu niezadowoleniu z systemu dokarmiania. Paśników jest za mało, zaopatrzenie niedostateczne i monotonne, ciągle tylko siano i siano. Istnieją uzasadnione podejrzenia, że Leśniczy i jego Gajowi bogacą się naszym kosztem, oddając najlepsze kąski swojemu bydłu domowemu. Dość obgryzania kory z drzew! Precz z nieprawością! Żądamy marchwi i karczochów. Nie pozwolimy dłużej na robienie Jeleni w konia.

Innym razem, bawiąc w oborze, zanotowałem, co następuje:

Z mowy Krowy

Drogie współtowarzyszki niewoli. Powiem prosto, co mnie boli. Nie mamy co włożyć do mordy, same musimy łazić po łące i osobiście skubać trawę, doją nas trzy razy dziennie, zamiast byka inseminator nas bzyka, a siano wywozi się do lasu dla dziczyzny. Miarka się przebrała. Domagamy się pełnego koryta, wolnych sobót i premii kwartalnej. Nie damy dłużej robić z nas jeleni. Niech żyje stado! Niech żyje obora! Nich żyje żłób!

Tak przemawiają krowy i jelenie, ale nie można się wzorować, choć wielu to robi, wyłącznie na zwierzętach. Trzeba też uwzględniać ludzi i ich problemy. Napisałem więc taki wzorcowy tekst krótkiego, treściwego przemówienia, poruszającego najbardziej istotnie problemy kraju, zawierającego także najładniejsze chwyty retoryczne:

Obywatele muszą się obywać bez wszystkiego, ale nie mogą się obyć beze mnie i bez mojej partii. Towarzysze, ja was słyszę i tak jak wy ledwo dyszę Rodacy, to czego wam potrzeba, to pracy. Nasz dzień zaświtał, przepędzimy obcy kapitał. Chłopy, jutro wyjdziemy z Europy. Handlarze, zburzymy supermarkety, zostaniecie na bazarze. Socjalizmu naszego powszedniego daj nam dzisiaj, jako i my go odpuszczamy naszym winowajcom. Nich żyje Polska!

Napisałem i teraz trawi mnie pytanie, czy po jego wygłoszeniu otrzymałbym aplauz, czy dostał po gębie. I co na to powiedziałyby Krowy, a co Jelenie.-