To ciekawe, jak rozmaicie różne gazety relacjonowały w piątek ujawnienie tajnych notatek wywiadu na temat spotkania Kulczyka z Ałganowem. Moja rodzinna „Rzepa” na pierwszej stronie dała ogromny tytuł „Pierwszy to prezydent”. Jeszcze tylko „Życie” Wołka zamieściło układankę twarzy Kwaśniewskiego z podpisem „Pierwszy”. Innym gazetom ważne wydawały się w tej aferze zupełnie inne sprawy.

„Życie Warszawy” wybiło w tytule „Pierwszy proces za aferę Orlenu. Tajne notatki wywiadu ujawnione, pomówieni chcą iść do sądu”. Dla „Trybuny” największą rewelacją był „Pośrednik Czempiński – były szef UOP koordynował prywatyzację Rafinerii Gdańskiej z udziałem Łukoilu”. „Gazeta Wyborcza” z kolei próbowała wstrząsnąć czytelnikami, wybijając informację, że „najbogatszy Polak Jan Kulczyk spotkał się z rosyjskim szpiegiem Ałganowem dwa razy”. Wygląda na to, że znacznie to gorsze i bardziej naganne, niż gdyby się spotkał tylko jeden raz. W „Naszym Dzienniku” tytuł „Szkodliwa umowa”, ale nie chodzi tu o umowę w sprawie prywatyzacji rafinerii, lecz o budowę drogi przez worek żytawski. O aferze Kulczyka niewiele i bez zwykłego dla „Naszego Dziennika” ognia patriotycznego. Osobiście odczułem brak komentarza, że ujawnienie całej tej sprawy szkodzi dobrym stosunkom z Rosją.

Na pierwszej stronie „Super Expressu” czołówka o pośle Rutkowskim „Pies mafii?”. W „Fakcie” dobra wiadomość „Ćwierćtonowa kobieta uratowana”.

Mamy pluralizm mediów, ale powinien on obejmować tylko interpretację. Zaczyna natomiast obejmować fakty, z których jedne się wybija, a inne przemilcza. Jak komu wygodnie. Chyba trochę za dużo jest tej wygody. Zwłaszcza w stosunku do „pierwszego”. -