Nie wiem, co to jest, ale gdy SLD coś wymyśli, a Dyduch ogłosi, zaraz się wzruszam. Oni się tacy zrobili otwarci, wrażliwi, tak się zwijają i starają, żeby coś poprawić, aż serce rośnie. Im mają mniejsze poparcie, tym więcej pomysłów. Istnieje obawa, że w okolicach zera eksplodują. Oczywiście inwencją.

Najnowszy pomysł SLD to powołanie do życia nowego ciała zbiorowego, czegoś w rodzaju rady starców plemiennych, ukonstytuowanego z osób nieuwikłanych w bieżącą politykę. Na liście nieuwikłanych znaleźli się między innymi Józef Oleksy, Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz, Waldemar Pawlak, Jan Olszewski, Józef Zych, Maciej Płażyński i Marek Borowski. Jeśli posłowie, ministrowie, szefowie partii politycznych nie są uwikłani w politykę, to logiczne wydaje się pytanie, kto jest uwikłany. Chyba tylko ci, których przesłuchuje komisja śledcza do spraw Orlenu, oraz ci, przeciwko którym toczy się prokuratorskie śledztwo w innych sprawach.

Zadaniem nowej rady ma być przyjrzenie się obecnej konstytucji. Przyglądanie się konstytucji jest zadaniem trudnym, odpowiedzialnym, wymagającym dojrzałości, a także dobrego wzroku albo przynajmniej odpowiednich okularów. Już tylko z tego powodu byłoby lepiej, żeby konstytucji przyglądali się młodzi, którzy będą z nią żyć także w przyszłości. Rada, po przyjrzeniu się, ma zaproponować zmiany. Otóż ja dawno, bo od momentu wejścia w życie, nie przyglądałem się konstytucji. Przyglądam się za to – chociażem też starzec – życiu, i widzę, iż nie konstytucja stanowi problem, ale jej nieprzestrzeganie. Tu żadni starcy nie pomogą, chyba że odejdą do domów opieki, bo przyglądać może się i przyglądają, ale na przestrzeganie są już zbyt doświadczeni. -