Nie można ciągle wszystkiego krytykować. Człowiek tylko psuje sobie opinię, a świat od krytyki nie staje się lepszy. Poprawa jest na ogół rezultatem pochwał, bo pochwalony, nawet na wyrost, zaczyna się starać, żeby dorosnąć do pochwały. Rola mediów w aferze Orlenu i jej wyjaśnianiu to czyste krytykanctwo na lewo i prawo. Mam tu swój udział, ale poczułem się znużony jałowym szydzeniem i wstąpił we mnie duch naprawy. Postanowiłem złożyć konstruktywną propozycję rozwiązania problemu komisji śledczej.

Zamiast, żeby posłowie Różański i Celiński domagali się wyrzucenia posłów Giertycha, Wassermanna oraz Macierewicza i na odwrót, wszyscy członkowie komisji powinni się jednocześnie powykluczać nawzajem. Przeprowadzić jedno głosowanie i każdy, kto dostał choć jeden głos za usunięciem, wylatuje. Naturalnie nikt w komisji by nie został, nawet poseł Witaszek, choć się prawie nie odzywa. Opcja zerowa umożliwiłaby powołanie nowej komisji. Ale proponuję komisję sejmową zastąpić ogólnonarodową. Na podobnych zasadach, jakie obowiązują przy ustalaniu składu Krajowej Komisji Radiofonii i Telewizji. Przedstawiciele prezydenta, Sejmu, Senatu, a także innych zainteresowanych. Kulczyka, Ałganowa, Kaczmarka, Millera, Modrzejewskiego, prokuratury, służb specjalnych i Żagla z Kuną. Ostatnio wygląda na to, że należałoby też pomyśleć o dokooptowaniu reprezentantów posła Giertycha i paulinów z Jasnej Góry. Przewodnictwo można powierzyć prymasowi, żeby obrady zaczynały się choć antyfoną do Ducha Świętego: zstąp, Duchu Święty i oświeć nasze serca i umysły.

Dopiero taka komisji to byłyby igrzyska. Dopiero to byłaby zabawa i stuprocentowa oglądalność, nawet gdyby członkowie komisji musieli zostawiać laski i parasole w szatni. Podobno kampania wyborcza przed wyborami, które nie wiadomo jeszcze, kiedy będą, już się rozpoczęła. Szanowni państwo politycy, upewniam was, że wybory wygra ten, kto obieca Polakom w następnej kadencji chleb i komisję śledczą. Lud chce najpierw zjeść, a potem się zabawić.