Przychodzi, nic nie mówi i dowiaduje się, że chyba już nie jest oszustem, który chciał z niskich pobudek wyłudzić od spółki Agora 17,5 miliona dolarów i dobre słowo o Millerze w zamian za ustawę medialną. Nie jest też, przynajmniej na razie, winnym płatnej protekcji. Będzie natomiast pomocnikiem płatnego protektora, tylko nie wiadomo kogo, bo prokuraturze nie udało się tego ustalić, a wnioski komisji śledczej marszałka Nałęcza nie zostały zaakceptowane przez SLD. A co nie jest akceptowane przez przodujący oddział i awangardę narodu, po prostu nie istnieje. A już na pewno nie może wiązać organów ścigania i sadzania za kratki.

Sugerowałbym prokuraturze i sądowi uznanie Rywina za pomocnika Grupy Trzymającej Władzę, jednak bez personaliów. Po prostu, tak ogólnie, walnąć Rywinowi karę za pomocnictwo jakiejś Grupie. Ewentualne postępowanie przeciw GTW można będzie umorzyć z uzasadnieniem, że nie udało się ustalić jej składu. Jeśli do tej pory nie wiadomo, kto jest Pierwszym, jeśli nie można zidentyfikować jednostki, to co dopiero mówić o grupie! Każdy zrozumie, jakie to trudne, a zwłaszcza Rywin, któremu też się to nie udało.

Słowem, mieliśmy w sprawie Rywina śledztwo prokuratorskie, sejmową komisję śledczą, głosowanie nad różnymi wersjami raportu, proces sądowy, teraz mamy proces apelacyjny, a oficjalnie wiemy o całej aferze dokładnie to samo, co wiedzieliśmy – przynajmniej niektórzy – już 22 lipca 2002 roku. Czyli niewiele. Nieoficjalnie wiemy oczywiście znacznie więcej, ale też to samo, co dwa i pół roku temu. I czy warto było przez to wszystko przechodzić, procedować, fatygować wielu ludzi (i bez tego bardzo zajętych), awanturować się i handryczyć, a jeszcze wydawać na to wszystko publiczny grosz, zamiast go rozdać wdowom i sierotom?

Raczej nie. Teraz mamy kolejną komisję śledczą do sprawy Orlenu, która próbuje ustalić Grupę Trzymającą Władzę, Gospodarkę i Pieniądze. A na końcu całego bałaganu i powszechnego gębobicia sąd dołoży jeszcze pół roku Rywinowi za wysłanie Kulczyka do Ałganowa. Plus grzywnę za podawanie się za Pierwszego. -