rybinski blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2004

Dowiedziałem się z serwisu agencji prasowej PAP, że zające niszczą stadion im. Kirowa w Sankt Petersburgu. W dodatku, jak podkreśla PAP, są to dzikie zające. Lew, tygrys, dzika kaczka, jak mawia mój Ojciec. Zające oswojone nigdy by tego nie robiły. Oswojone zazwyczaj zajmują się renowacją obiektów sportowych i odbudową zaufania ludzi do przyrody, a szczególnie do postępów ewolucji.

Zwierzęta, jak podaje PAP, dostają się na stadion pod osłoną nocy, czyli chyłkiem, i zjadają resztki murawy oraz obgryzają ławki na trybunach, nie płacąc za bilety. Ekolodzy i myśliwi uważają, że zające szukają na stadionie schronienia przed wilkami, których wiele pojawiło się w okolicach Sankt Petersburga. A wilki, jak wiadomo, są jeszcze bardziej dzikie niż zające i wobec tego nie zadowalają się murawą czy deskami z ławek, tylko preferują comber.

Rosja jest naszym wielkim i ważnym sąsiadem, skąd sprowadzamy przez spółkę J&S prawie całą ropę naftową, dlatego dobrze się dzieje, że PAP informuje nas o wszystkich przejawach życia w Rosji, nie wykluczając zajęcy i wilków. Pozwoli nam to lepiej zrozumieć zastrzeżenia Moskwy wobec poparcia przez Polskę pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. Kraj zagrożony dzikimi zającami nie może popierać bezmyślnie demokratycznych przemian w najbliższym sąsiedztwie, bo mogłoby się to skończyć podgryzaniem, obgryzaniem i wygryzaniem nie tylko na stadionie imienia Kirowa.

Zdrzemnąłem się w drugi dzień świąt i przyśniło mi się Boże Narodzenie Anno Domini 2020. Ostatni chrześcijanie zbierali się w katakumbach, aby podzielić się konspiracyjnie opłatkiem, ścigani przez Policję Sumienia w przebraniu Mikołajów pod dowództwem komisarz Środy. Dwa dni wolne od pracy były teraz Świętem Tolerancji. W każdym domu stało Drzewko Wolności, na którym, zamiast bombek, wisiały kukiełki najbardziej zawziętych wrogów postępu moralnego, przekłute szpilką. W tych dniach tradycyjnie odbywały się masowo śluby gejów i lesbijek, a starcy przygotowywali się do uroczystego aktu eutanazji, zagrzewani przez sędziwą Marię Szyszkowską.

Sejm, zebrany na uroczystym posiedzeniu, uchwalił, przy kilku tylko głosach sprzeciwu, rozbiórkę katedry wawelskiej, która obrażała uczucia niewierzących. Zwłoki z grobów królewskich postanowiono przenieść do wspólnej mogiły na cmentarzu komunalnym w stołecznej Wólce Węglowej, Józefa Piłsudskiego zwrócić Litwie, a Juliusza Słowackiego Ukrainie, mimo że jeden z posłów przypomniał, iż Słowacki był autorem przepowiedni „Polsko, twa zguba w Rzymie”. Na zakończenie posiedzenia posłowie odśpiewali „Łado, Łado, o Kupało”.

Potem się obudziłem, spocony nastawiłem telewizor, żeby sprawdzić, co się naprawdę dzieje, i zobaczyłem Macieja Szczepańskiego opowiadającego Teresie Torańskiej, jak świetnie było za Gierka i jak za swoją wytężoną pracę dla dobra wspólnego on sam, Szczepański, był prześladowany. Bardzo to było wzruszające i jednego tylko żałowałem, że rozmowy ze Szczepańskim nie prowadził osobiście prezes Jan Dworak. Ale nic straconego, prezes może porozmawiać na wizji z Pawłem Bożykiem, który powołał jakieś stowarzyszenie imienia Gierka i stanął na jego czele. Trzeba popierać spontaniczne ruchy społeczne i telewizja publiczna ma tę misję do spełnienia za nasz abonament. Zwłaszcza że Gierek, tak jak Szczepański, był w PRL prześladowany. Nie to co Jaruzelski, którego prześladuje dopiero III Rzeczpospolita.

Zarówno mój sen, jak i telewizyjna jawa, przeplatając się i mieszając, pozwalają postawić prognozę. Będzie jak będzie, ale na pewno nienudno. Nowe będzie walczyć ze starym, a z kurzu bitewnego raz po raz będą się wyłaniać zombie i ich bękarty, których nie miał kto w porę złoić, bo już było zakazane.

Treuga Dei

Brak komentarzy

W ostatnich dniach adwentu historia postanowiła nadrobić zaniedbania, jakich dopuściliśmy się przez lat 15. Zamiast tradycyjnej życzliwości przy tradycyjnej rybce mamy nastrój powszechnego zawodu. Jedni zawiedli się na przyjaciołach i autorytetach, inni na sądach III RP. Jeszcze inni na mediach i kliszach fotograficznych. Gdyby to było ORWO, żadne zdjęcia nie przetrwałyby do dziś. Czasy PRL były jednak pod pewnymi względami lepsze. Niczego nie ujawniano i nie publikowano, łącznie z listami otwartymi, a sądy, jeśli nawet zajmowały się agenturą, to imperialistyczną. Tylko wyroki były surowsze.

Jedyną kategorią Polaków, którym elity sprawiły przed świętami przyjemność, są dzieci. Gdy usłyszałem w radiu, że „Sejm zajmie się biciem dzieci”, pomyślałem, iż to krok we właściwym kierunku. Że wkrótce Sejm zacznie też bić dorosłych, poczynając od własnego grona. Okazało się, że chodzi o niekarcenie tylko dzieci. Szkoda, że ustawa nie jest jeszcze gotowa. Dziś dziecko, do którego Święty Mikołaj przyszedłby z rózgą, mogłoby złapać za komórkę i zadzwonić na policję. Mikołaj razem z rodzicami spędziłby noc wigilijną w areszcie, w sąsiedztwie posła Pęczaka i Macieja J., a rano dowiedziałby się, że znaleziono jego teczkę z kryptonimem „Dziadek Mróz”. Na razie, drogie dzieci, przestrzegam, że Święty Mikołaj nie zadowoli się w tym roku oświadczeniem, że byłyście grzeczne, ale zażąda dowodów.

Doświadczenia tegoroczne skłaniają mnie do złożenia do laski wicemarszałkowskiej – marszałkowska, zdaje się, uległa strzaskaniu na skutek politycznej manipulacji – projektu ustawy o Treuga Dei, Pokoju Bożym, który powinien obowiązywać od pierwszej niedzieli adwentu do Trzech Króli. W tym czasie żadnych teczek, publikacji, przesłuchań, zdjęć, nakazów aresztowania i orzeczeń sądowych odsuwających od żłobka. Można było uznać Oleksego za kłamcę lustracyjnego 1 maja albo 22 lipca, a nie akurat na Boże Narodzenie. Kunę i Żagla też można było teraz pokazać na zdjęciu z niedźwiedziem na Krupówkach.

Mając nadzieję, że mój pomysł spotka się z poparciem, życzę wszystkim Czytelnikom, moim i „Rzepy”, spokojnych i obfitych świąt. Wypatrujcie pierwszej gwiazdki i cieszcie się Bożym Narodzeniem, póki jeszcze można. Śpiewajcie kolędy, dopóki wolno, dzielcie się opłatkiem, skoro jeszcze nie jest to zabronione. Mówcie ludzkim głosem nie tylko w Wigilię i nie dajcie się zagłuszyć.

Urząd Ochrony Judei, departament IX
Tajne, specjalnego przeznaczenia Jego Królewska Mość Herod I Wielki, tylko dla Waszych oczu Depesza wielbłądem ekspresowym

Nasz tajny współpracownik o kryptonimie Krzesiwo donosi z Betlejem, że wpadł tam na trop poszukiwanego listami gończymi Dziecięcia. Dziecię ukrywane jest przez antyjudejską opozycję w stajence na przedmieściu miasta, złożone w żłobie i przykryte dla niepoznaki sianem. Stajenki pilnują bojówkarze z organizacji terrorystycznej, przebrani za pastuszków. Nastroje ludności miejscowej krytyczne. Rozsiewane przez wrogie elementy pogłoski mówią o narodzinach Króla Żydowskiego. Nad stajenką wisi od dwóch dni gwiazda z ogonem, część mieszkańców Betlejem modli się w rynku, a część zabarykadowała się w domach, twierdząc, że nadchodzi koniec świata. Krążą plotki, że zwierzęta w stajence mówią ludzkim głosem. Nasz agent to potwierdza. Nie bacząc na niebezpieczeństwa, przekradł się pod ścianę szopy i słyszał, jak bydlęta rozmawiały między sobą. Wół mówił, że trzeba być cierpliwym, a osioł powiadał, iż wszystko da się przeprowadzić uporem. Baran natomiast był zdania, że trzeba iść głową do przodu. Dalszych relacji brak i obawiamy się, że nasz informator został zdemaskowany.

Sztab kryzysowy MSW do Króla:
Opracowano kilka scenariuszy działania 1. Ogłosić w Betlejem stan epidemii i zlikwidować wszystkie noworodki z powodów humanitarnych w celu zduszenia zarazy w zarodku i ochrony szerokich warstw ludności. 2. Zlikwidować wszystkie noworodki bez pretekstu i obciążyć potem dowódcę siepaczy winą za samowolę i przekroczenie kompetencji. Za karę przenieść go na wcześniejszą emeryturę albo wysłać na placówkę zagraniczną. 3. Nic nie robić i czekać na rozwój wydarzeń. Prosimy o pilne instrukcje.

Meldunek z przejścia granicznego w Nain
Stawiło się tutaj dzisiaj trzech Monarchów ze Wschodu w strojach paradnych. Dokumenty mają w porządku, wyposażeni są w paszporty dyplomatyczne. Twierdzą, że zmierzają za gwiazdą, która prowadzi ich do miejsca pobytu nowo narodzonego Króla Świata całego, któremu mają zamiar złożyć hołd i dary. Odmówili zapłacenia cła za mirrę, kadzidło i złoto. Komendant posterunku nie ośmielił się ich zatrzymać, wydał tylko na ich cześć ucztę, która odwlekła podróż. (W załączeniu rachunek za potrawy i napoje).

Depesza agencji prasowej Makabi
Nasz specjalny wysłannik z Betlejem donosi: urodziło się tutaj Dziecię imieniem Jezus, które według przepowiedni panować będzie w Jerozolimie. (Pieczątka cenzury: nie dopuszcza się do publikacji).

Herod do Oktawiana:
Patrioci judejscy na kolanach błagają Cię, Panie, o pomoc w stłumieniu rebelii finansowanej przez wrogie zagraniczne ośrodki.

Oktawian do Heroda:
W związku z trudną sytuacją nad Renem i ciężkimi stratami poniesionymi przez Warrusa w walkach z Germanami nie jesteśmy w stanie udzielić wam pomocy militarnej. Ale możecie liczyć na nasze wsparcie moralne.

Notatka Arystobula, brata Mariam, z narady u Heroda
Herod zabronił zapisywania swoich słów. Wszystkie rozkazy mają być wydawane ustnie. Jego zdaniem sytuacja jest poważna. Zagrożone są fundamentalne interesy państwa. Ponieważ Rzymianie odmówili wysłania do Betlejem legionów, skierować tam oddziały naszych siepaczy i wyrżnąć wszystkich chłopców poniżej drugiego roku życia. Sprawdzać akty urodzenia. W przypadku oporu rodziców karać najsurowiej. Wzmóc akcję propagandową dla przeciwdziałania zaślepieniu i ciemnocie.

Wyjaśnienie judejskiej akademii nauk
Gwiazda ogoniasta, która pojawiła się ostatnio na niebie i jest doskonale widzialna, szczególnie w okolicach Betlejem, stanowi naturalne zjawisko astronomiczne pojawiające się okresowo raz na 153 lata. Powstawanie takich gwiazd dostatecznie tłumaczy kosmologia ptolemejska – kiedy dźwigające na swych grzbietach cały świat słonie ostrzą sobie kły o pancerz żółwia, na którym stoją, wywołane tą czynnością iskry przemieszczają się po firmamencie. Przypisywanie tym iskrom jakiegokolwiek nadprzyrodzonego znaczenia jest objawem ciemnoty i zacofania.

Oświadczenie Stowarzyszenia Cyrkowców Judejskich
W związku z rozpowszechnianymi przez nieodpowiedzialne kręgi i koła pogłoskami, jakoby w Betlejem zwierzęta mieszkające w stajni, w której ukrywa się rodzina Józefa, mówiły ludzkim głosem, oświadczamy, że rzeczony Józef, podający się za stolarza, jest w rzeczywistości byłym cyrkowcem, który został usunięty ze stanowiska za nadużycia. W cyrku występował jako brzuchomówca. Wydarzenia w Betlejem są kolejnym szalbierstwem tego odszczepieńca.

Meldunek Hirkana, dowódcy oddziału siepaczy
Donoszę posłusznie, że zgodnie z rozkazem dokonałem z niezwykłą sprawnością akcji pacyfikacji niemowląt w Betlejem. Akcja zakończyła się sukcesem. Wyeliminowano 327 podejrzanych, w tym 84 dziewczynki (na wszelki wypadek). Strat własnych nie było. Niestety, z powodu wyjątkowego bałaganu w tutejszym urzędzie stanu cywilnego nie mogę stwierdzić, czy pomieniony Jezus był w tej grupie. Kierownik urzędu do czasu wyjaśnienia sprawy osadzony został w lochu.

Komunikat królewskiego biura prasowego
W związku z szerzonymi przez wiadome kręgi pogłoskami o dokonanej przez siły porządku rzekomej masakrze w Betlejem rzecznik tronu informuje, że w tym mieście doszło do ataków grupy młodocianych przestępców, których hersztem był małoletni Jezus z Nazaretu, na siedziby organów administracji i sił porządkowych. Rabowano sklepy i składy. Dysponujemy dowodami, że rozruchy wywołane zostały przez szpiegów i nasłańców króla Nabatei Aretasa IV, który próbuje zdestabilizować sytuację wewnętrzną w Judei. Sprzedawczycy i chuligani zostali ukarani z całą surowością prawa.

Sanhedryn do Heroda, poufne
Donosimy w największej tajemnicy, że w Świątyni pojawił się dziś Józef wraz ze swą żoną Maryją i dziecięciem imieniem Jezus. Kiedy w Miejscu Świętym ofiarowali je Panu, starzec Symeon padł przed dzieckiem na kolana, oznajmiając, że rozpoznał w nim Mesjasza. To samo zrobiła kobieta imieniem Anna. Następnie dziecko wraz z osobami towarzyszącymi zniknęło, zanim zdołaliśmy powiadomić organa policyjne.

Notatka służbowa
Pomimo zastosowania perswazji trzeciego stopnia doprowadzony Symeon odmówił zeznań i podpisania deklaracji lojalności, a następnie z premedytacją umarł. Wniosek o konfiskatę majątku w załączeniu.

List gończy
Poszukuje się Jezusa z Nazaretu, syna Józefa i Maryi. Rysopis: wzrost maluśki, znaków szczególnych brak. Poszukiwany ubrany jest w chustę z głowy matki. Uwaga: jest uzbrojony i niebezpieczny. Za informację prowadzącą do jego ujęcia wyznaczono nagrodę w wysokości 40 srebrników.

Egipskie Biuro Imigracji – decyzja
Na podstawie zeznań złożonych przez Józefa i Maryję, rodziców małoletniego Jezusa, biuro nie znalazło dostatecznych powodów do udzielenia pomienionemu azylu politycznego. Jezusowi przyznano natomiast, z powodów humanitarnych, prawo ograniczonego pobytu na terenie Egiptu. Jezusa i jego opiekunów skierowano do obozu uchodźców w Peluzjum.

Depesza agencji prasowej Makabi
Przywódca rozruchów, do jakich doszło niedawno w Betlejem, poszukiwany listami gończymi notoryczny przestępca Jezus z Nazaretu zbiegł tchórzliwie przed odpowiedzialnością za granicę. Celem wywołanej przez niego rebelii, w którą dała się wciągnąć grupka naiwnych, było zerwanie tradycyjnych więzów przyjaźni między Judeą i Rzymem oraz odseparowanie narodu judzkiego od wielkiej rodziny narodów imperialnych. Energiczne i zdecydowane działania naszego wspaniałego monarchy Heroda Wielkiego, który bez wahania wybrał mniejsze zło, położyły kres anarchii i zażegnały śmiertelne niebezpieczeństwo. (Pieczątka cenzury: dopuszcza się do publikacji). • Z greckiego, aramejskiego, hebrajskiego i łaciny przełożył i do druku podał

MACIEJ RYBIŃSKI

Na nasz apel o nadsyłanie propozycji nazwy tworzonego przez redakcję „Rzeczpospolitej” stowarzyszenia, umownie nazywanego na razie Przyjaciół IPN – napłynęło już wiele listów i e-maili. Przeważa w nich słowo „Pamięć” w rozmaitych konfiguracjach – Pamięć Narodu, Pamięć dla Przyszłości, Na Pamięć, Pamiętaj, Wspólna Pamięć, Pamiętamy. Są też pomysły przeciwko – Przeciw Zapomnieniu, Przeciw Niepamięci. Jeden z czytelników proponuje, żeby stowarzyszenie nazywało się Przestroga.
I jest w tym pomyśle sporo zdrowego sensu, bo w działalności, zwłaszcza edukacyjnej, IPN równie chodzi o to, aby zapobiegać zapominaniu lub fałszowaniu niedawnej historii, co i przeciwdziałać możliwości jej powtórzenia.

Kwestię nazwy rozstrzygną pierwsze, prowizoryczne władze stowarzyszenia po przyjęciu jego statutu. Do udziału w tej grupie zapraszamy szereg wybitnych Polaków. Listę tych, którzy wyrażą zgodę, opublikujemy już wkrótce. Otrzymaliśmy też sporo deklaracji gotowości wpłat na fundusz stowarzyszenia, w tym regularnych wpłat miesięcznych.

Z tym również trzeba poczekać do zakończenia koniecznych prac organizacyjnych i kroków prawnych. Dwie osoby zgłosiły gotowość nieodpłatnego prowadzenia ksiąg finansowych stowarzyszenia. Dziękujemy, skorzystamy.

Kilka osób wyraziło przy okazji w listach swoją opinię o wicemarszałku Senatu Ryszardzie Jarzembowskim, najbardziej zajadłym przeciwniku IPN, i jego działalności. Większość tych opinii nie nadaje się do powtórzenia. Ale gdyby pan marszałek chciał wiedzieć, co myślą o nim Polacy, proszę o telefon. Chętnie mu wszystko odczytam ze szczegółami.

Mamy teraz kolejny rozdział dyskusji o zasobach archiwalnych pozostałych po SB, o ich wiarygodności i o możliwościach manipulacji oraz politycznej gry teczkami. Poglądy w tej sprawie podzielone są zgodnie z trwającą od 1989 roku tradycją, w której wiedza o funkcjonowaniu aparatu przemocy przed i po roku 1990, a także pragnienie posiadania takiej wiedzy nie odgrywają większej roli. Liczą się tylko subiektywne, a i polityczne poglądy. Jest to jeszcze jeden powód, dla którego powstanie stowarzyszenia wydaje się konieczne. Wszyscy chcemy znać prawdę o sobie i wspólnej przeszłości.

Sekcja SLD

Brak komentarzy

Przez parę dni czułem się jak w prosektorium. Najlepsi specjaliści w kraju kroili SLD w poszukiwaniu przyczyn agonii. Chyba jeszcze nigdy żadna partia mająca parę procent poparcia w społeczeństwie nie podlegała tak starannej analizie.

Ja nie mam takich zmartwień. Nie będę płakał. Jakoś dam sobie radę bez SLD. Co mnie dziwi, to fakt, że analitycy nie zauważyli najważniejszej przyczyny obumierania SLD jako liczącej się siły politycznej. Otóż ta partia przestała być bytem czasu realnego. Z mentalnością jej przywództwa i znacznej części aktywnych członków tkwi nadal głęboko w PRL. III Rzeczpospolita, mimo wszystkich zawirowań i potknięć, od PRL i strukturalnie, i instytucjonalnie, i mentalnie, i moralnie znacznie się jednak oddaliła. SLD kultywuje w sobie PRL nie tylko symbolicznie, przez odwoływanie się do Jaruzelskiego, a nawet Gierka, ale także praktycznie. Przez rozumienie dobra publicznego jako dobra partii, a interesu społecznego jako interesu jej aktywistów. Tu nie ma większego znaczenia, czy przewodniczącym będzie Oleksy, Janik, czy ktokolwiek inny. Po prostu Polacy wolno, ale nieuchronnie, wbrew partyjnym demagogom, odsuwają się od PRL i automatycznie od SLD coraz dalej i dalej. Za chwilę całkiem znikną specjalistom od pałacowych intryg z oczu.

Aresztowany poseł SLD Andrzej Pęczak domaga się udziału w sejmowych głosowaniach. I ma rację. Pęczak został wybrany przez obywateli RP, którzy mają prawo oczekiwać, że ich wybraniec czynnie będzie uczestniczył w procesie stanowienia korzystnego dla nich prawa. I czuwał, żeby nie ustanowiono prawa niedoskonałego. Nie można odsunąć Pęczaka od udziału w procedurach prawodawczych tylko dlatego, że jest podejrzany o łamanie praw ustanowionych wcześniej. Oznaczałoby to odsunięcie od wpływu na ustrój państwa wyborców Pęczaka, którzy nie są o nic podejrzani, a może nawet są całkowicie niewinni.

Poza tym, zgodnie z teorią dziewictwa politycznego, wielokrotnie przedstawianą publicznie przez liderów rządzącego SLD, polityk lewicy do czasu prawomocnego wyroku skazującego powinien być uważany za niewinnego jak lelija. Owszem, można podejrzanego w wyjątkowych przypadkach, kiedy nie daje się już sprawy zatuszować, represjonować prawnie, ale nie wolno go krzywdzić politycznie. Dziewictwo traci się dopiero, kiedy wypowiedzą się już Trybunał Konstytucyjny, Trybunał Stanu, Sąd Najwyższy, Europejski Trybunał i Rada Bezpieczeństwa ONZ.

Pęczak siedzi na Smutnej w mieście Łodzi, ale to jeszcze żaden powód, żeby nie mógł głosować w Sejmie w sprawie zaostrzenia kar za korupcję. Ponieważ jest mało prawdopodobne, żeby prokuratura wyraziła zgodę na dowożenie Pęczaka pod eskortą na obrady parlamentu, na zdejmowanie kajdanek w celu sprawnego naciskania przycisków z jednoczesnym podnoszeniem ręki, a jeszcze na opłacanie strażnikom posiłków u sejmowego Hawełki, sytuację musi ratować Sejm. Nie ma chyba innego wyjścia, jak przenieść obrady do aresztu na Smutną. Mogłyby się tam odbywać w świetlicy, a jak się okaże za mała, to na spacerniak. To byłoby nawet korzystniejsze, bo Pęczak mógłby, po zdjęciu blendy, przemawiać przez okno.

Jednocześnie zarówno współwięźniowie, jak i współposłowie Pęczaka mieliby okazję do socjalizacji i zbierania doświadczeń. Więźniowie mogliby się zapoznać z pracami parlamentu, do którego przecież też mogą trafić, jeśli nie zostaną skazani na pozbawienie praw obywatelskich, a posłowie przyzwyczajać się do więziennych warunków. -

Już wydawało mi się, że przed Bożym Narodzeniem wszedł we mnie duch chrześcijański, bo zapragnąłem nagle okazać różnym ludziom i ruchom życzliwość, kiedy okazało się, że chcąc być w zgodzie z dominującą kulturą katolicką, powinienem raczej pobić żonę sztachetą. Ale boję się, że mi odda. Trudno więc, będę życzliwy modernistycznie, ateistycznie i w zgodzie ze świeckim obyczajem politycznym.

Panie przewodniczący Janik. Chcę panu i pańskiej partii z całego gorącego serca pogratulować kolejnego sukcesu w walce o rząd dusz w Polsce i o głosy wyborcze. Sam, na własne oczy widziałem i na własne uszy słyszałem, jak podczas sabatu kobiet lewicy, w którym brał pan udział, pani Jolanta Gontarczyk broniła własną piersią, a nawet obiema, pani minister Środy, potwierdzając winę Kościoła katolickiego w Polsce za upadek obyczajów w rodzinie i brutalność mężów wobec kobiet. Pani Gontarczyk jest niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie rozkładowej roli Kościoła i posiada na ten temat rozległą wiedzę. Jako kapitan Służby Bezpieczeństwa zajmowała się inwigilowaniem znanego deprawatora młodzieży, księdza Franciszka Blachnickiego. Takich znawców sprawek kościelnych nie ma żadne inne ugrupowanie, może poza partią antyklerykalną Racja, z którą związany jest inny ekspert, także kapitan SB, Piotrowski.

Dobre słowo mam też dla Marka Belki. Panie premierze. Niech pan nie ulega histerii Ciemnogrodu. Niech pan wspomni Fryderyka Engelsa i jego „Świętą Rodzinę” i w żadnym razie nie dymisjonuje minister Środy. Przeciwnie. Niech pani Środa też zostanie wicepremierem, jak Jaruga-Nowacka. Trzeba ją zobowiązać, żeby codziennie wypowiadała się w kwestiach niemoralności Kościoła, etycznych zalet aborcji i wyższości stosunków homoseksualnych nad heteroseksualnymi. Niech nas, większość Polaków, zakłamańców i klerykalnych zacofańców potępia, niech nas tłucze urzędowo po pustych głowach tak długo, aż wyhoduje nowego człowieka, bez przesądów. Życzę panu, żeby do tego czasu utrzymał się pan na stanowisku.

Zdaniem minister Magdaleny Środy winę za przemoc wobec kobiet w Polsce ponosi chrześcijaństwo w ogóle, a Kościół katolicki w szczególności. Otóż opowiadał mi pewien stary Lechita, że za czasów Świętowida było jeszcze gorzej. Bicie kobiet było obowiązkowe, zwłaszcza w święta religijne, jak np. zrównanie dnia z nocą, wdowy zaś, ponieważ po śmierci męża nie miał ich kto bić, palono na stosie, a kapłani skakali przez ogień. Tak, że jakiś postęp jednak jest, choć nie tak radykalny, żeby to żony biły mężów.

W sukurs Środzie, poddanej zbrodniczym prześladowaniom kół klerykalnych i parlamentarnych, z niedoścignionym sarkazmem przyszli na łamach „Gazety Wyborczej” Helena Łuczywo i Piotr Pacewicz. Widocznie na jedną osobę zadanie było zbyt odpowiedzialne. Wsparcie duetu dla Środy polegało na wyliczeniu win Kościoła katolickiego wobec kobiet: brak schronisk dla maltretowanych, terror rycerzy antykoncepcji, hipokryzja wobec seksualnych nadużyć w rodzinie, namawianie przez proboszcza (którego?) bitych żon do pokory, tuszowanie przez biskupa molestowania seksualnego dziewczynek przez proboszcza z Tylawy (a co z dyrygentem z Poznania?). Wrzucono wszystko do jednego worka i wymieszano. Kościół kat, jak pisze Jerzy Urban. Kościół-orędownik bicia kobiet i zostawiania ich na pastwę losu. Propagator seksualnych dewiacji bez prezerwatywy.

Środa dotknęła tabu – napisali Łuczywo z Pacewiczem. Owszem. Stwierdziła, że bicie kobiet jest wynikiem wpływu religii na kulturę. Zawsze mi się zdawało, pewnie błędnie, że przemoc wobec kobiet jest przejawem braku kultury. Teraz się okazało, że bicie kobiet to element kultury chrześcijańskiej, to znaczy europejskiej, i że bez jej przeorania, zniszczenia i zbudowania nowej, laickiej, nałogowi alkoholicy, sini od denaturatu i wina mszalnego będą pod ochroną Kościoła i w imię Jezusa katować swoje żony i gwałcić córki. Trzeba najpierw zburzyć kościoły, aby móc budować nowy ład społeczny. Bardzo to filozoficzna postawa i nic dziwnego, że takie autorytety jak Łuczywo i Pacewicz przyłączyły się niezwłocznie. Jestem z wami i proponuję, żeby niebicie kobiet zacząć od Środy.

Do katalogu przewag demokracji zwykłej nad socjalistyczną doszła jeszcze i ta, że bezpieczniej jest teraz atakować ludzi władzy, niż ich bronić i chwalić. Nie tylko dlatego, że za atakowanie prominentów nie grożą prześladowania, ale również dlatego, że możliwość omyłki jest statystycznie znacznie mniejsza przy pluciu niż przy lizaniu. Jeśli napiszemy lub powiemy o kimś z naszej elity polityczno-gospodarczej, że to złodziej, łapówkarz, kombinator, a nawet agent, to z wielkim prawdopodobieństwem okaże się, że mamy rację. Jeśli natomiast napiszemy czy powiemy, że to człowiek zacny, z całą pewnością się wygłupimy.

Doświadczyła tego grupa artystów, którzy wystawili jak najlepszą opinię doktorowi Janowi Kulczykowi, biorąc go w obronę przed naruszaniem dobrego imienia. Pech chciał, że tego samego dnia prasa ujawniła kolejne tajne dokumenty wywiadu, świadczące przeciwko Kulczykowi. Oczywiście nie w roli mecenasa sztuki, tylko w roli machera finansowego, handlującego z Rosją polskimi interesami energetycznymi.

Kulczyk jako mecenas sztuki jest w porządku. Chapeau bas. Ale też prokuratura nie prowadzi przeciwko niemu dochodzenia w sprawie popierania artystów rosyjskich kosztem polskich albo obsady dyrygenta Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Komisja nie zajmuje się malowaniem obrazów, komponowaniem symfonii albo śpiewaniem piosenek. Zajmuje się handlem ropą, rafineriami i rurociągami. Mecenas Kulczyk ma zresztą swego mecenasa, Widackiego i mecenas Janda z mecenas Rodowicz nie są mu potrzebne. -


  • RSS