Już wydawało mi się, że przed Bożym Narodzeniem wszedł we mnie duch chrześcijański, bo zapragnąłem nagle okazać różnym ludziom i ruchom życzliwość, kiedy okazało się, że chcąc być w zgodzie z dominującą kulturą katolicką, powinienem raczej pobić żonę sztachetą. Ale boję się, że mi odda. Trudno więc, będę życzliwy modernistycznie, ateistycznie i w zgodzie ze świeckim obyczajem politycznym.

Panie przewodniczący Janik. Chcę panu i pańskiej partii z całego gorącego serca pogratulować kolejnego sukcesu w walce o rząd dusz w Polsce i o głosy wyborcze. Sam, na własne oczy widziałem i na własne uszy słyszałem, jak podczas sabatu kobiet lewicy, w którym brał pan udział, pani Jolanta Gontarczyk broniła własną piersią, a nawet obiema, pani minister Środy, potwierdzając winę Kościoła katolickiego w Polsce za upadek obyczajów w rodzinie i brutalność mężów wobec kobiet. Pani Gontarczyk jest niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie rozkładowej roli Kościoła i posiada na ten temat rozległą wiedzę. Jako kapitan Służby Bezpieczeństwa zajmowała się inwigilowaniem znanego deprawatora młodzieży, księdza Franciszka Blachnickiego. Takich znawców sprawek kościelnych nie ma żadne inne ugrupowanie, może poza partią antyklerykalną Racja, z którą związany jest inny ekspert, także kapitan SB, Piotrowski.

Dobre słowo mam też dla Marka Belki. Panie premierze. Niech pan nie ulega histerii Ciemnogrodu. Niech pan wspomni Fryderyka Engelsa i jego „Świętą Rodzinę” i w żadnym razie nie dymisjonuje minister Środy. Przeciwnie. Niech pani Środa też zostanie wicepremierem, jak Jaruga-Nowacka. Trzeba ją zobowiązać, żeby codziennie wypowiadała się w kwestiach niemoralności Kościoła, etycznych zalet aborcji i wyższości stosunków homoseksualnych nad heteroseksualnymi. Niech nas, większość Polaków, zakłamańców i klerykalnych zacofańców potępia, niech nas tłucze urzędowo po pustych głowach tak długo, aż wyhoduje nowego człowieka, bez przesądów. Życzę panu, żeby do tego czasu utrzymał się pan na stanowisku.