Zdrzemnąłem się w drugi dzień świąt i przyśniło mi się Boże Narodzenie Anno Domini 2020. Ostatni chrześcijanie zbierali się w katakumbach, aby podzielić się konspiracyjnie opłatkiem, ścigani przez Policję Sumienia w przebraniu Mikołajów pod dowództwem komisarz Środy. Dwa dni wolne od pracy były teraz Świętem Tolerancji. W każdym domu stało Drzewko Wolności, na którym, zamiast bombek, wisiały kukiełki najbardziej zawziętych wrogów postępu moralnego, przekłute szpilką. W tych dniach tradycyjnie odbywały się masowo śluby gejów i lesbijek, a starcy przygotowywali się do uroczystego aktu eutanazji, zagrzewani przez sędziwą Marię Szyszkowską.

Sejm, zebrany na uroczystym posiedzeniu, uchwalił, przy kilku tylko głosach sprzeciwu, rozbiórkę katedry wawelskiej, która obrażała uczucia niewierzących. Zwłoki z grobów królewskich postanowiono przenieść do wspólnej mogiły na cmentarzu komunalnym w stołecznej Wólce Węglowej, Józefa Piłsudskiego zwrócić Litwie, a Juliusza Słowackiego Ukrainie, mimo że jeden z posłów przypomniał, iż Słowacki był autorem przepowiedni „Polsko, twa zguba w Rzymie”. Na zakończenie posiedzenia posłowie odśpiewali „Łado, Łado, o Kupało”.

Potem się obudziłem, spocony nastawiłem telewizor, żeby sprawdzić, co się naprawdę dzieje, i zobaczyłem Macieja Szczepańskiego opowiadającego Teresie Torańskiej, jak świetnie było za Gierka i jak za swoją wytężoną pracę dla dobra wspólnego on sam, Szczepański, był prześladowany. Bardzo to było wzruszające i jednego tylko żałowałem, że rozmowy ze Szczepańskim nie prowadził osobiście prezes Jan Dworak. Ale nic straconego, prezes może porozmawiać na wizji z Pawłem Bożykiem, który powołał jakieś stowarzyszenie imienia Gierka i stanął na jego czele. Trzeba popierać spontaniczne ruchy społeczne i telewizja publiczna ma tę misję do spełnienia za nasz abonament. Zwłaszcza że Gierek, tak jak Szczepański, był w PRL prześladowany. Nie to co Jaruzelski, którego prześladuje dopiero III Rzeczpospolita.

Zarówno mój sen, jak i telewizyjna jawa, przeplatając się i mieszając, pozwalają postawić prognozę. Będzie jak będzie, ale na pewno nienudno. Nowe będzie walczyć ze starym, a z kurzu bitewnego raz po raz będą się wyłaniać zombie i ich bękarty, których nie miał kto w porę złoić, bo już było zakazane.