Dowiedziałem się z serwisu agencji prasowej PAP, że zające niszczą stadion im. Kirowa w Sankt Petersburgu. W dodatku, jak podkreśla PAP, są to dzikie zające. Lew, tygrys, dzika kaczka, jak mawia mój Ojciec. Zające oswojone nigdy by tego nie robiły. Oswojone zazwyczaj zajmują się renowacją obiektów sportowych i odbudową zaufania ludzi do przyrody, a szczególnie do postępów ewolucji.

Zwierzęta, jak podaje PAP, dostają się na stadion pod osłoną nocy, czyli chyłkiem, i zjadają resztki murawy oraz obgryzają ławki na trybunach, nie płacąc za bilety. Ekolodzy i myśliwi uważają, że zające szukają na stadionie schronienia przed wilkami, których wiele pojawiło się w okolicach Sankt Petersburga. A wilki, jak wiadomo, są jeszcze bardziej dzikie niż zające i wobec tego nie zadowalają się murawą czy deskami z ławek, tylko preferują comber.

Rosja jest naszym wielkim i ważnym sąsiadem, skąd sprowadzamy przez spółkę J&S prawie całą ropę naftową, dlatego dobrze się dzieje, że PAP informuje nas o wszystkich przejawach życia w Rosji, nie wykluczając zajęcy i wilków. Pozwoli nam to lepiej zrozumieć zastrzeżenia Moskwy wobec poparcia przez Polskę pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. Kraj zagrożony dzikimi zającami nie może popierać bezmyślnie demokratycznych przemian w najbliższym sąsiedztwie, bo mogłoby się to skończyć podgryzaniem, obgryzaniem i wygryzaniem nie tylko na stadionie imienia Kirowa.