Wybory i referenda są jak szampon przeciwłupieżowy. Najlepsze są trzy w jednym. Dają połysk, zapobiegają wypadaniu i nie zostawiają śladów. Niektórzy nasi politycy zachowują się w sprawie wyborów i referendum jak domokrążcy, oferujący tanie mydełka perfumowane. Pierwszym argumentem są oczywiście koszty. Jak się wszystko połączy razem, będzie taniej. Faktycznie, demokracja jest droga. Najtaniej byłoby w ogóle nie przeprowadzać wyborów ani referendów i odłożyć to wszystko do czasu, gdy stać nas będzie na takie fanaberie. No, to zawrzyj, awangardo narodu, sama ze sobą umowę społeczną na następnych dziesięć lat o nieusuwalności, a walkę polityczną o realną władzę prowadź też sama ze sobą na komisjach śledczych.

Oczywiście, za propozycją połączenia wyborów parlamentarnych i referendum nad traktatem konstytucyjnym, a najlepiej dołożenia jeszcze do tego wyborów prezydenckich stoją chytre kalkulacje. Tęgie głowy wymyśliły to sobie, że jeśli połączy się referendum z wyborami parlamentarnymi to, rzecz jasna, że głosujący za konstytucją będą się wstydzili głosować równocześnie na jej przeciwników. Jakoś głupio, pomyśli wyborca, chcieć konstytucji i oddać głos na Rokitę. No to zagłosuję na Janika. Kiedy w tym samym terminie będą się też odbywać wybory prezydenckie, to oczywiście każdy, kto zagłosuje na konstytucję oraz nową lewicę Kwaśniewskiego z Janikiem, Nałęczem, Millerem, Oleksym i Czarzastym, będzie też za kandydaturą Borowskiego na prezydenta.

Tak to sobie ładnie wszystko wykalkulowano, że skoro z badań wynika, iż większość Polaków jest za konstytucją europejską, to większość wybierze też socjaldemokratów, jakkolwiek będą się za dwa miesiące nazywali, i przedstawienie potoczy się dalej.

Szanowni kombinatorzy wyborczy, z brzuchami i kieszeniami napchanymi troską o Polskę, Polaków i ich właściwe wybory, trochę już za dużo tej grandy. Przestańcie nam wciskać szampon przeciwłupieżowy. Stańcie do normalnych wyborów, bez transakcji wiązanej: jak kupicie, obywatele, konstytucję, to dostaniecie w promocji Dyducha. A my Dyducha już mieliśmy.