Trybuna” omówiła wczoraj list otwarty państwa Marii Szyszkowskiej, Barbary Stanosz, Izabeli Jarugi-Nowackiej, Jolanty Banach i Szymona Niemca, wzywający, nie wiadomo tylko kogo, do bojkotu programu dyskusyjnego Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać” emitowanego w II programie TVP. List ma tytuł „Warto rozmawiać, ale nie z Pospieszalskim”. Bardzo być może, ale nie widać też żadnych powodów, aby warto było rozmawiać z Szyszkowską, Jarugą czy Niemcem.

Obejrzałem, zupełnie niepotrzebnie, wiele rozmaitych programów, w których występowali sygnatariusze tego listu i nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że rozmowa z nimi jest jak dialog z kukułką ze szwarcwaldzkiego zegara. O czymkolwiek by się nie mówiło, kukułka wyskakuje z pudełka i woła – kuku! Ci państwo są tak na ogół monotonni i niezdolni do wyjścia poza swój program kukania, że wysłuchawszy ich raz, można resztę puszczać mimo uszu. Żeby choć raz któreś zabeczało albo zakrakało. To nie. Wciąż tylko „kuku” i „kuku”. To lepiej sobie kupić zegar.

Przy okazji dowiedziałem się z tekstu „Trybuny”, że pani Jaruga-Nowacka już kilka miesięcy temu skierowała list do KRRiTV w sprawie złego prowadzenia się Pospieszalskiego, ale ku jej żalowi nie było żadnej reakcji. Ponieważ ciągle się teraz mówi o teczkach i Służbie Bezpieczeństwa, to wypada żałować, że została zlikwidowana. Gdyby list na Pospieszalskiego Jaruga-Nowacka napisała do SB, reakcja by z pewnością była. Niewykluczone, że po odpowiedniej obróbce Pospieszalski też zacząłby kukać.