Sześciu posłów Samoobrony do Parlamentu Europejskiego wystosowało na ręce przewodniczącego Komisji Europejskiej Barroso, przewodniczącego PR Borrella oraz przewodniczącego Komisji Kultury i Edukacji PE Sifunakisa skargi na dyskryminowanie Samoobrony przez polskie media publiczne. Posłowie, z Ryszardem Czarneckim na czele, wyliczyli dokładnie, że w latach 2003 – 2004 w programie „Rozmowa dnia” na Samoobronę przypadło tylko 0,6 proc. czasu antenowego, w „Kurierze” 6 proc., a w „Echach dnia” zaledwie 3,3 proc. W tym samym czasie Samoobrona, napisali posłowie, zajmowała pierwsze, najdalej drugie miejsce w rankingach poparcia społecznego, które sięgało 30 proc. Ależ oni mają pamięć do cyfr…

Ale Samoobrona ma oczywiście rację. Nie po to ustanowiono wolność mediów w Polsce, żeby pokazywały, kogo chcą, tylko po to, żeby pokazywały Andrzeja Leppera, co najmniej w procentowych rozmiarach odpowiadających badaniom opinii publicznej. Jak poparcie dojdzie do stu procent, powinniśmy mieć Leppera zapowiadającego pogodę, opowiadającego dzieciom bajki w „Dobranocce” i organizującego blokadę w Złotopolicach. Oczywiście, media będą się wykręcać statystyką częstotliwości pokazywania lidera Samoobrony i jego współpracowników w rubryce kryminalnej, w sądzie albo w czasie odbierania immunitetu. Mam nadzieję, że to nic nie pomoże. Barroso z Borrellem i Sifunakisem zaczną teraz oglądać od świtu Telewizję Polską ze stoperem w ręku, robić notatki, liczyć czas antenowy, bo to są poważni politycy i nie dadzą się nabrać. Na końcu Parlament wspólnie z Komisją nakażą TVP pokazywanie Leppera i reszty co najmniej 300 razy w roku pod groźbą wyrzucenia Polski z Unii. Marek Orzechowski, korespondent TVP w Brukseli, zostanie zmuszony do występowania w biało-czerwonym krawacie albo zostanie zastąpiony Czarneckim.

Takie przewiduję konsekwencje tego poważnego skandalu o rozmiarach międzynarodowych. Nie jest też wykluczone, że zwolnią się stanowiska trzech przewodniczących – adresatów skargi, gdyby okazali się słabego zdrowia i zeszli ze śmiechu. Byłby to pierwszy przypadek wpłynięcia przez Samoobronę na bieg dziejów Europy.