Jeszcze niedawno ogłaszano, że 70 procent Polaków nie rozumie dzienników telewizyjnych. Tyle samo opowiada się za otwarciem archiwów IPN. Może to ci sami? Badań nad rozumieniem tego, co piszą gazety, o ile mi wiadomo, nie przeprowadzano. Szkoda. Mogłoby się okazać, że tekstów w gazetach nie rozumie 30 procent Polaków, i to są ci, którzy są przeciwko udostępnianiu archiwów. Statystyka to ciekawa nauka, nie całkiem jeszcze wykorzystana w kształtowaniu społeczeństwa.

Jeśli chodzi o problem rozumienia informacji, to jest to kwestia ich redagowania. Gdybym ja miał własny dziennik, redagowałbym go całkiem inaczej. Kilka przykładów.

Przemówienie brukselskie Busha streszczono w tytułach tak: „Bush mówi Europie, nic nas nie podzieli”. A przecież można by ładniej i równocześnie z backgroundem: „Bush mówi Europie, dwa serca złączone, klucz rzucony w morze, nikt nas nie rozdzieli, jeno ty, o Boże. A ponieważ proces deifikacji Chiraca i Schrödera jeszcze się nie zaczął, więc to nieprędko”.

Albo czytamy o liście trzech europejskich przywódców, wzywających Polskę do zakupu samolotów Airbus. Aż się prosi dodać – dzięki temu listowi wiadomo już, dlaczego UE nalega na podwyższenie w Polsce podatków. Jest to wyraz troski o gromadzenie środków na zakup samolotów.

Czytamy informację, że Krzysztof Janik myśli o tworzeniu nowej inicjatywy na lewicy, która byłaby porozumieniem różnych partii i sił. Tutaj warto by dodać, że Janik ma na myśli siły, które nie tak dawno jeszcze występowały jako siły antysocjalistyczne. Co wskazuje, że albo lewica tak się rozszerzyła, że obejmuje siły, albo siły tak osłabły, że przestały być antysocjalistyczne.

Ponieważ prasa powinna nie tylko informować i wyjaśniać, ale także inspirować, do wypowiedzi premiera Marka Belki, że „wynik referendum w sprawie Konstytucji UE w Hiszpanii przemawia za połączeniem referendum w Polsce z innymi wyborami. Wtedy będzie szansa na osiągnięcie wysokiej frekwencji”, można dodać, że jeszcze lepszy skutek miałoby darmowe rozdawnictwo piwa, kiełbasek z rożna, kubków z logo UE i koszulek. Loterie fantowe, kiermasze, karuzele i strzelnice, nawet bez portretów na tarczach.

Tak bym to robił, ale mi się nie chce.