Był taki pomysł za pierwszej „Solidarności”, żeby najwyższym czynownikom ówczesnej władzy przyznać renty nadzwyczajne, bardzo wysokie emerytury, wszelkie możliwe przywileje i odesłać ich na zasłużony odpoczynek, pod warunkiem że zobowiążą się do trzymania się z dala od polityki i niewtrącania do niczego. Otóż ten pomysł jest chyba dziś znów aktualny.

Polska jest dość wesołym krajem i ja osobiście nie narzekam, bo z tego żyję, i to całkiem nieźle. Nasycenie komizmem na hektar czyni z nas potęgę światową. Po prostu boki zrywać. Ale granice śmieszności chyba jednak zostały już przekroczone. Zwłaszcza że obiektem szyderstwa jesteśmy my, obywatele. Znaleźliśmy się jako państwo poza strefą normalnego, codziennego kabaretu.

Mam tu na myśli manipulację z przekształceniem Rządowego Centrum Studiów Strategicznych w centrum narodowe, finansowane przez budżet, ale ani programowo, ani personalnie niepodlegające premierowi. Widocznie narodowe centrum, o którego obsadzie personalnej zadecydują odchodzący prezydent z odchodzącym premierem, zamiast pomagać tworzyć strategię rządowi, będzie doradzało narodowi. A naród o niczym innym nie marzy, tylko o takim doradcy, i nie może się doczekać, żeby go opłacać z podatków. Centrum, jak zapewniła niezastąpiona w takich sprawach Jaruga-Nowacka, będzie instytucją apolityczną. To jest wstrząsający wynalazek, żeby studiami nad strategią polityczną zajmowała się instytucja apolityczna. Ciekaw jestem, jak się osiąga taki poziom politycznej manipulacji, żeby uprawiać apolityczną politykę.

Nie można też bez wzruszenia patrzeć na wysiłki, jakie czynią zgodnie ze swoimi prospołecznymi przekonaniami lewicowy prezydent z lewicowym premierem, aby zadbać o socjalne zabezpieczenie wypróbowanych przyjaciół na okres, który istniejące Rządowe Centrum Strategicznie przewidziało jako trudny. To trzeba docenić. Temu trzeba przyklasnąć. Stąd powrót do pomysłu rentierstwa politycznego.

Ale rozumiem, że ludziom w sile wieku, ambitnym trudno byłoby przejść na przedwczesną, nawet bardzo wysoką emeryturę. Trudno się przedstawiać w towarzystwie – rencista. Albo ciągle mówić o sobie: były. Trzeba coś robić, nawet jak się ma niewielkie umiejętności konkretne. Naprawa kranów, rzecz niełatwa. Kładzenie kafelków jeszcze trudniejsze. No to powołajmy Narodowe Centrum Liczenia Ząbków na Znaczkach Pocztowych. Narodowy Ośrodek Lepienia Ludzików z Plasteliny. Coś takiego. Ale nie mieszajmy do tego strategii, państwa, rządu i prezydenta.

Kiedyś ludzie zasłużeni, odchodząc, dostawali order i złoty zegarek. Teraz mogą dostawać klaser. Filatelistyka bardzo rozszerza horyzonty i uspokaja nerwy.