Czytam sobie właśnie „Gesta Romanorum. Historie rzymskie” w tłumaczeniu Pawła Hertza, zbiór średniowiecznych przypowieści łacińskich na użytek kaznodziejów. Wiele zaczyna się odwołaniem do autorytetu: Aleksander powiada, Izydor głosi. Mam wrażenie, że kazania dla szukających iluminacji Polaków będą się niedługo zaczynać frazą: Slavoj Żiżek twierdzi.

Awangarda intelektualna odkryła Żiżka i nie ma już odwrotu. Najpierw w „Krytyce Politycznej” „Słowiański gigant” prezentuje swoją ogólną teorię rewolucji, gromiąc „współczesną zatęchłą Polityczną Poprawność”. Polega ona na tym, że nie dostrzegamy wyzwolenia, jakie niesie ze sobą zniesienie tabu kazirodztwa oraz seks genitalny z dziećmi w wieku przedszkolnym. Polityczna Poprawność niejedno ma imię: według mędrca lewicy to ona odpowiada za to, że seksualne molestowanie dziecka stało się synonimem wcielonego zła. Okropne. Okropne, i nic dziwnego, że Źiżek wzywa do „podjęcia ryzyka przywołania wyzwalającego wymiaru takich „ekscesów”". No, jakże można by inaczej. Cóż to za rewolucja, jeśli seksu z dziećmi nie wolno…

Ale my, Polacy, nie powinniśmy narzekać. Nawet jeśli eksces jeszcze nas nie wyzwoli, będziemy mogli obcować z mistrzem duchowo, a to za sprawą samego Jacka Żakowskiego. Na łamach „Niezbędnika Inteligenta”, dodatku do „Polityki”, ukazał się wywiad polskiego publicysty z psychoanalitykiem i filozofem, który podobno jest czymś pośrednim między Havlem, Michnikiem, Chomskym i Habermasem.

Wywiad to zresztą mało powiedziane, raczej są wyznania mistrza spisywane przez ucznia, który z pokorą przyjmuje, że Żiżek nie jest między, ale okazuje się jednocześnie wszystkim. Jest antykapitalistycznym, antyliberalnym, antylewicowym, antydemokratycznym i antykomunistycznym rewolucjonistą, antymarksistowskim leninistą, elitarnym egalitarystą i antyrynkowym kapitalistą. Jest globalnym antyalterglobalistą. Jest prorokiem nadchodzącej katastrofy, której zapobiec może tylko najpierw gest jak z „Wujaszka Wani” Czechowa – wyjechać na wieś i tam, w „Wiśniowym sadzie” położyć się pod drzewem i czytać Hegla na przemian z Dostojewskim, a jak się już zrozumie sens i kierunek historii oraz kondycję ludzką, skonstruować projekt nowego świata, nowego społeczeństwa i nowego człowieka, jak to zrobił Włodzimierz Iljicz. A potem, z iskry rozgorzeje płomień, a z Żiżka nowy Październik. Witaj, jutrzenko swobody, zbawienia za tobą słońce. Razem, młodzi przyjaciele, ruszymy z posad bryłę świata.

Gdyby jednak jakiemuś polskiemu inteligentowi nie chciało się czytać Żiżka i obalać tabu kazirodztwa, polecam opowieść rzymską numer 165, zaczynającą się od słów: „W żywotach Ojców czytamy, że jeden z aniołów ukazał pewnemu świątobliwemu mężowi trzech ludzi cierpiących na trojaką głupotę”. Wystarczy.