Demony są złe, kłamliwe i perfidne. To słudzy szatana. Wiodą tych, co im zawierzyli, ku zgubie prawdziwej. Nienawidzą wszelkiej prawdy i nawet cienia prawdy, podobnie jak mrok lęka się każdego promienia słońca. To nieprzejednani, bezwzględni i podstępni wrogowie szczęścia całego rodzaju ludzkiego i każdego człowieka z osobna. Potrafią mamić zmysły, wywołując wiele snów, zwidów i koszmarów. Tak przedstawiał naturę demonów w dziele „O państwie bożym” święty Augustyn.

Wiele czasu upłynęło od tej pory, przeżyliśmy reformację, oświecenie, sekularyzację, rewolucję przemysłową, technologiczną i informatyczną, a w Polsce jeszcze Okrągły Stół, tymczasem mam wrażenie, że demony czują się dobrze, nawet się rozmnażają. Szczególnie obficie zasiedliły polską politykę. Po lewej i po prawej stronie. Sprawiedliwie. Po równo. Już prawie dwa lata całe polskie życie polityczne polega głównie na wypędzaniu demonów. Wypędzaniem zajmują się demony o przeciwnej orientacji. Diabła wypędza się szatanem, a biesa czartem. Media nie tylko relacjonują wzajemne egzorcyzmy, ale także je uprawiają.

Lista demonicznych biesów polskich jest długa. Są na niej praktycznie wszystkie osoby publiczne. Wałęsa wyświęca Rydzyka, Oleksy Belkę, a Kwaśniewski Króla. Czarci pomiot schodzi się raz w tygodniu na śniadaniu u Moniki Olejnik i aż dziw, że nie podają tam jeszcze cykuty albo chociaż wody święconej z czosnkiem i osinowych kołków. Ostatnio jednak, w dobie ujawniania i wyjaśniania afer polityczno-finansowych, nastąpiło pewne zachwianie demonicznej hierarchii. Zły rozdał nominacje: … and the winner is…

Tak jest. Najgorsze demony, najzajadlejsi biesowaci to są dziś posłowie Wassermann, Giertych, Macierewicz, Miodowicz i Aumiller, członkowie komisji do spraw Orlenu. Galeria czartów nowej generacji, którzy mamią Polaków zwidą mafijnych powiązań i ułudą machinacji służb specjalnych. Polacy, nie dajcie się Złemu! Żyjecie w oazie uczciwości, szczerości i prawdomówności, czego demony, jako wrogowie rodzaju ludzkiego, znieść nie mogą. W waszych, wyborcy, jest rękach wypędzenie demonów raz na zawsze. Niech odlecą na miotłach, niech się wcielą w wieprze i potoną w sadzawce fontanny na placu Saskim. A wtedy zaopiekują się nami wszystkimi koledzy Dochnala, przyjaciele Ałganowa, protektorzy Mazura, opiekunowie Kuny i Żagla. Będzie III Rzeczpospolita, będzie państwo jeśli nawet nie boże, to bez demonów.