Przysłowia są mądrością narodów. A to w tytule jest szczególnie udane i bardzo proeuropejskie. Dlatego dobrze się stało, że wczorajsza „Gazeta Wyborcza” piórem Roberta Sołtyka dała naszej delegacji na brukselski szczyt gospodarczy wiatyk i wytyczną: siedzieć cicho, nie wymądrzać się, niczego nie żądać i niczego nie oczekiwać. Jesteśmy w Unii Europejskiej z łaski i nie należy rozdrażniać Chiraca, który i tak jest rozdrażniony deficytem budżetowym i spadkiem poparcia Francuzów dla traktatu konstytucyjnego. Gdyby nie czujność „Wyborczej”, lekkomyślny Belka mógłby w Brukseli zacząć się powoływać na fundamenty Unii, zawarte w idei swobodnego przepływu idei, kapitału i ludzi, włączając w to fryzjerów damskich.

Nie wolno, pouczał słusznie Sołtyk, bronić idei liberalizacji usług, bo można się spotkać z furią Chiraca. Pustą retoryką nic nie zdziałamy, wytyczał drogi europejskiej polityki Sołtyk, trzeba się wykazać duchem kompromisu. Oczywiście, dotychczasowy kompromis polegający na tym, że możemy swobodnie kupować we francuskich hipermarketach i nabywać francuskie samochody, jest niewystarczający, skoro Francuzi i Niemcy mogą przenosić do Polski nie tylko wytworzone towary, ale także ich produkcję, powodując wzrost bezrobocia u siebie i nerwowość Chiraca. Można by wyjść naprzeciw przyjaciołom z Paryża i zaproponować, że w ramach europejskiej solidarności wyrównamy część deficytu francuskiego tak, żeby mogli wypełnić kryteria z Maastricht, które sami sobie lekkomyślnie narzucili. Polscy bezrobotni i emeryci się ucieszą, bo o niczym tak nie marzą, jak o tym, żeby przypodobać się Francuzom i żeby Sołtyk też dostał Legię Honorową.

Nam nie wypada prowadzić narodowej polityki w UE, nie uchodzi domagać się korzyści i wypełniania zobowiązań. To jest zarezerwowane dla Francuzów, Niemców i Hiszpanów. My nie mamy się czym pochwalić i nie powinniśmy się ośmieszać, tylko robić frekwencję na szczytach, a wtedy zawsze będziemy mogli liczyć na kawałek łaskawego chleba.

Dużo się zawsze pisało o korzyściach, jakie z członkostwa w UE mieli Hiszpanie. No to radzę Sołtykowi prześledzić, ile razy Hiszpania groziła zerwaniem szczytów Unii i jak na tym wyszła.