Dawno temu pewien mąż uczony próbował tłumaczyć mi czwórwymiarową budowę wszechświata, zakrzywienie czasoprzestrzeni i wyjaśnić fenomen promienia świetlnego, biegnącego na wprost przez kosmos i mimo to wracającego z drugiej strony.

Kosmos jest czterowymiarowy, ludzie postrzegają otoczenie w trzech wymiarach, ale politykajest tylko dwuwymiarowa. W polityce jest tylko lewo albo prawo i jeśli któryś polityk powędruje dostatecznie daleko na prawo, to znajdzie się na lewicy, gdzie spotka polityka wędrującego uparcie w lewo, który dotarł do prawicy. I zupełnie jak mrówki, żaden z nich nie będzie w stanie zrozumieć, skąd się obaj wzięli w tym samym miejscu i dlaczego.

W ramach ogólnego poruszenia w mrowisku politycznym tak się jakoś porobiło, że Ruch Antoniego Macierewicza i Radia Maryja pogalopował w prawo tak ostro, że już mógłby widzieć na horyzoncie nadciągającą z lewej Jarugę-Nowacką na czele hufca Unii Lewicy. Ale nie widzi, bo jest zajęty walką na prawej flance z Giertychem i jego LPR. LPR tłucze po prawicy PiS, więc nie dostrzega, że gdyby nie Jaruzelski w Moskwie, już spotkałoby się z SLD. Platforma Obywatelska nigdzie nie dotarła, bo choć woła, że idzie, i nawołuje, żeby iść z nią razem, to stoi na rozstajach. SdPl jest jeszcze wygodniejsza, bo siedzi. Trenuje do zasiądnięcia w fotelu prezydenckim. Natomiast Partia Demokratyczna rozlazła się we wszystkie strony, na prawo i na lewo, tylko nie w górę, i nie wiadomo, czy się odnajdzie i gdzie bardziej, po lewej czy po prawej. Tak wygląda nasz polityczny krajobraz przestrzenny. Płasko.

Dwaj działacze LPR są oskarżeni o wznoszenie okrzyków „Heil Hitler”. Mogli równie dobrze krzyczeć „Da, zdrawstwuj Stalin”. Z punktu widzenia geometrii politycznej to bez znaczenia.