Stoisz prosto lub cię prostują, to zdanie z księgi siódmej „Rozmyślań” Marka Aureliusza, dzieła którego znajomość bardzo przydałaby się naszym politykom. Kilku stoików w okolicach władzy mogłoby mieć na państwo wpływ znacznie korzystniejszy niż tabuny wrażliwych społecznie socjalistów, jeszcze wrażliwszych chadeków, endeków oraz jedynych sprawiedliwych i wyjątkowo obywatelskich głosicieli powszechnej uczciwości.

Autor „Rozmyślań”, skądinąd cesarz rzymski, zaczyna swoje dzieło od podziękowania dla bogów za to, że miał dobrych rodziców, dobrego dziadka, dobrą siostrę, dobrych krewnych. Pisze, że z łaski bogów jego dzieci nie są pozbawione zdolności i ułomne.

Uczucie dla żony Faustyny okazał natychmiast po urodzeniu ich pierwszego dziecka. Nadał Faustynie tytuł augusty. Mieli jeszcze wiele dzieci, które przeważnieumierały w dzieciństwie, ale uwieczniano je w posągach i na ołtarzach. W roku 176 Marek Aureliusz obsypał tytułami i zaszczytami jedynego żyjącego jeszcze syna, Kommodusa, czyniąc z niego współwładcę cesarstwa. Kommodus okazał się krwawym błaznem, jednym z najgorszych władców w dziejach Rzymu.

Mądrość, nawet stoicka, nie chroni przed nieostrożnością spowodowaną zaślepieniem uczuciami rodzinnymi. Krewni Zyty Gilowskiej nie pretendowali do tronu i nie mieli ozdabiać ołtarzy. Wspierano ich karierę i dochody na miarę możliwości jednej z działaczek jednego z ugrupowań politycznych III RP. Za błąd Marka Aureliusza zapłaciły całe pokolenia Rzymian. Za błąd Zyty Gilowskiej ona sama, ale i my wszyscy, którzyśmy stracili jedną z najbarwniejszych, najbardziej wyrazistych postaci dzisiejszej, szarej i pospolitej polityki. Żałuję jej odejścia bez obłudy, jaką wyczuwałem w wypowiedziach polityków.

- Nie czyń nic bez rozwagi, lecz tylko według zasady dobrze obmyślanej – pisze Marek Aureliusz w jednym miejscu. A w innym: choćbyś pękł, nie zmieni się postępowanie ludzi.