Z satysfakcją informuję, że w rankingu popularności wszystkich Polaków, którzy nie zamierzają ubiegać się o stanowisko prezydenta RP, prześcignąłem Włodzimierza Cimoszewicza i miałbym szansę wygrać w pierwszej turze nie tylko z nim, ale nawet z Joanną Kontrabas, bezrobotną matką samotnie wychowującą sześcioro dzieci, która także nie ma zamiaru kandydować.

Badanie opinii publicznej przeprowadził na zlecenie mojej żony niezależny od wszystkiego Instytut Pankreator na reprezentatywnej próbie trzeźwych Polaków poniżej 1 promila.

Poproszona o komentarz do tego rankingu znana profesor socjologii, której nazwiska nie możemy ujawnić ze względu na przepisy ustawy o ochronie danych osobowych, stwierdziła, że wyniki są niezwykle interesujące i gdybyśmy z marszałkiem Cimoszewiczem w najbliższych dniach podtrzymali naszą decyzję o niekandydowaniu, obaj nie weszlibyśmy nawet do pierwszej rundy wyborów prezydenckich. Wtedy nasza popularność wzrosłaby jeszcze bardziej i badanie miałoby walor samosprawdzającej się przepowiedni.

Niekandydowanie Cimoszewicza mimo nacisków politycznych i żądań opinii społecznej jest, razem z ankietą telefoniczną Pentora, przepięknym elementem naszego życia publicznego. Można się ześmiać ze śmiechu. Podobno Włodzimierz Czarzasty razem z „Ordynacką” zebrał 50 tysięcy podpisów pod apelem do Cimoszewicza, żeby jednak kandydował. Mało. Marnie się postarali. Gdyby „Ordynacka” wzięła sobie na doradczynię od zbierania podpisów Renatę Beger, miałaby już dziś pół miliona podpisów górką.

Ale na mieście mówią, że i 50 tysięcy wystarczy, bo liczy się jakość podpisów, a nie ilość, więc Cimoszewicz ugnie się dziś przed powszechnym wołaniem najlepszej części narodu i zgłosi kandydaturę. W takim przypadku zwracam uwagę wyborcom, że jeśli Cimoszewicz zostanie prezydentem, Wachowskim Cimoszewicza będzie Czarzasty. Taka jest logika sytuacji.

Niestety, mam też złą wiadomość. W rankingu popularności Polaków, którzy nigdy nie byli w kosmosie, zostałem przez Cimoszewicza zdystansowany. Razem z Kaczyńskim, Tuskiem i Religą.