Dziś 22 lipca, dawniej E. Wedel. Dzień rocznic. Przede wszystkim rocznica ogłoszenia w Chełmie Lubelskim napisanego i wydrukowanego w Moskwie Manifestu PKWN. Z tej okazji „Trybuna” publikuje historyczną egzegezę Zbigniewa Marcina Kowalewskiego, niegdyś działacza „Solidarności”, dziś członka Czwartej Międzynarodówki i redaktora czasopisma „Rewolucja”: „Po wojnie wystarczyło obalenie kapitalizmu, szeroka nacjonalizacja środków produkcji i wprowadzenie elementów planowania centralnego, by odbudować strasznie zniszczony kraj”. Mniej szczęśliwe kraje, w których nie ogłoszono manifestu i nie obalono kapitalizmu, pozostały zniszczone do dziś.

Jubileusz 50-lecia obchodzi też warszawski Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. Z tej okazji Krzysztof Pilawski, także w „Trybunie” pisze o PKiN, że „za jego monumentalną fasadą kryła się socjalistyczna treść. W kapitalistycznej II RP i kapitalistycznej III RP nie wybudowano ani jednego gmachu, w którym działałyby przeznaczone dla obywateli, bez względu na zasób ich kieszeni, dotowane przez państwo teatry, kina i muzea. (…) Egalitarne socjalistyczne pałace kształtujące świadomość, że lepiej być niż mieć w III RP zastąpiły (…) świątynie konsumpcji, które utrwalają pogląd, że liczy się tylko mieć”. Wprawdzie w II RP większość teatrów i muzeów w Polsce była dotowana, w III RP minister Dąbrowski też dotuje z moich podatków kulturę, ale co racja, to racja.

Dziś też rocznica pamiętnej wizyty Rywina u Michnika. Historycznie byłoby piękne, gdyby obaj spotkali się wtedy w Pałacu Kultury. Ta rozmowa miałaby rangę symbolu, bo coś mi się tak wydaje, że bez manifestu lipcowego, obalenia kapitalizmu, bez PRL i jej moralnych skutków Rywin nie handlowałby ustawą, a Jakubowska by przy niej nie dłubała. Afera Rywina była socjalistyczna w formie, choć kapitalistyczna w treści. Dlatego dobrze, że obchodzimy jej rocznicę razem z manifestem.