Prokuratura postawiła pułkownikowi Janowi Bieszyńskiemu, szefowi pionu śledczego najpierw UOP, a potem ABW, zarzut podżegania do bezprawnego pozbawienia wolności prezesa Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego. Bieszyński nie przyznał się do winy, ale podał się do dymisji. Jednocześnie pojawiły się podejrzenia, że to Bieszyński zabiegał o uwolnienie podejrzanego o zlecenie zabójstwa generała Marka Papały biznesmena polonijnego Edwarda Mazura. Jak wiadomo, zabiegał nader skutecznie.

Nie jestem specjalnie sceptycznie nastawiony do świata, ale obraz, jaki wyłania się z zarzutów wysuwanych wobec Bieszyńskiego, wydaje mi się co najmniej dziwny. Mamy państwo prawa, wyposażone we wszystkie możliwe instytucje wymuszania przestrzegania tegoż prawa, kontroli, nadzoru, mamy ministra sprawiedliwości, który jest równocześnie prokuratorem generalnym, sądy powszechne łącznie z Trybunałem Konstytucyjnym, ustabilizowaną demokrację parlamentarną z jej procedurami, premiera z rządem, i płacimy, żeby to wszystko funkcjonowało, podatki. Tymczasem w kontrwywiadzie, trybiku tej machiny, siedzi sobie za biurkiem jakiś pułkownik Bieszyński, który okazuje się bardziej władny i mocarny od całego systemu. Najpierw zmusza państwo, bo kogóż w końcu innego, do wypuszczenia Mazura w siną dal,a potem, może z nudów, każe aresztować prezesa największego koncernu przemysłowego w Polsce. I wszyscy potulnie wykonują jego polecenia.

To jakiś demon, ten Bieszyński. Magnetyzer i hypnopeda. Mamy jeszcze sporo niewyjaśnionych afer i warto się zastanowić, czy za nimi też nie stoi Bieszyński. Chyba, żeby się zastanawiać, kto stoi za Bieszyńskim. Ludzie mówią, że odziedziczyliśmy po PRL nienormalną pozycję służb specjalnych w państwie. Tak dobrze to nie ma. Bezprawia służb się nie dziedziczy. Jeśli już, to odziedziczyliśmy, elita władzy odziedziczyła, mentalność traktowania państwa jak łupu i własnego folwarku. Warto po nitce Bieszyńskiego dojść do kłębka. Kto jest prawdziwym karbowym tego folwarku. Pewnie się okaże, że jakiś autorytet moralny, składający właśnie na ołtarzu opinii publicznej ofiarę z Bieszyńskiego.