Ładna była dyskusja w Sejmie na temat sytuacji na Białorusi. Podobała mi się zwłaszcza dlatego, że słyszałem w niej znajome tony. Dokładnie takie same argumenty za niejątrzeniem, niedrażnieniem, niewtrącaniem się w wewnętrzne sprawy, nieszkodzeniem, za łagodzeniem i ustępstwami, jakie przedstawiali niektórzy nasi posłowie, słyszałem od polityków niemieckich podczas trwania stanu wojennego i powojennego w Polsce.

Na szczęście gołąbki łagodności wobec reżimu nie zostały wtedy wysłuchane i mam nadzieję, że nie będą wysłuchane i teraz. Z historii wiadomo, że pobłażliwość wobec satrapów tylko ich rozbestwia, bo traktują ją jako przejaw słabości.

Po PRL zostały nam zastępy wybitnych specjalistów od prowokacji, prześladowań, kłamstw propagandowych i manipulacji, którzy się teraz marnują bezużytecznie, chyba że pracują w sztabach wyborczych. Trzeba ich wykorzystać w walce z Łukaszenką. Przecież ci ludzie znają wszystkie chwyty wypracowane przez wspólnotę czekistów w walce z opozycją. Są w stanie przewidzieć, co będzie dalej, jaką kolejną represję zastosuje białoruska KGB i znają też najlepsze sposoby unikania pułapek i prowokacji.

No to niech popracują teraz po właściwej stronie i w dobrej sprawie, niech użyją swojej wiedzy i doświadczenia, aby przechytrzyć dawnych towarzyszy broni. Niech pokażą, że są lepsi.

Z przykrością, ale powinniśmy sobie też uświadomić, że bez Polaków służących reżimowi Łukaszenki całej tej awantury białoruskiej by nie było. Mamy na Białorusi odszczepieńców polskiej sprawy i to wcale niemało. Trzeba ich odciąć od polskiego cycka, od finansowanych z polskiego budżetu apanaży. Jak Łukaszenko chce mieć swoich Polaków na posyłki, niech im sam płaci, po te 7 dolarów miesięcznie, jak kołchoźnikom.

To nie białoruskich sportowców czy artystów trzeba obciążyć sankcjami Polski i UE, ale usłużnych Polaków, polskimi rękami likwidujących niezależność ZPB.

Polskie szkoły, chóry, zespoły można finansować bez ich pośrednictwa. Polska powinna wspomagać Polaków, a nie funkcjonariuszy służb oddelegowanych na polskość.