W miesięczniku „Press” jest stała rubryka zatytułowana „Słucham, czytam, oglądam”, w której dziennikarze oceniają informacyjne programy radia i telewizji, gazety i czasopisma oraz innych dziennikarzy. W sierpniowym numerze cenzurki wystawia Gabriela Lesser, korespondentka prasy niemieckiej, austriackiej i szwajcarskiej oraz – jak sama podaje – gazet żydowskich niemieckiego obszaru językowego.

Te oceny to taka środowiskowa zabawa, oczywiście bardzo subiektywna. Ale to, co pani Lesser napisała o „Rzeczpospolitej”, jest dość osobliwe. „O Żydach „Rzeczpospolita” pisze bardzo nierówno. Komentatorzy bronią raczej Polski przed zarzutem antysemityzmu”. Wynika z tej uwagi, że nasi komentatorzy powinni pisać o Żydach równo, to znaczy wedle jednego wzorca, który byłby do przyjęcia nie tyle dla samych Żydów, ile dla Gabrieli Lesser.

Pluralizm zawsze najlepiej się udaje, kiedy wszyscy udają, że myślą tak samo. Zdarza się nam bronić Polski przed zarzutem antysemityzmu, zwłaszcza kiedy jest niesprawiedliwy. Ku niezadowoleniu wielu nie przyjęliśmy w publicystyce, tak jak państwo polskie nie adoptowało w polityce szlachetnej i dobrze widzianej protezy antysemityzmu, znanej jako antysyjonizm.

Generalnie zaś jest tak, że źle znosimy, kiedy to akurat Niemcy pouczają nas o antysemityzmie. Możemy na ten temat dyskutować z Żydami, ale nie będziemy się tłumaczyć przed Niemcami. Besserwisserstwo niemieckie nam nie odpowiada, czy dotyczy to naszego stosunku do Żydów, czy do gejów, którymi chciała się zaopiekować niedawno Ambasada RFN. Trzeba mieć trochę taktu i wrażliwości, żeby nie uprawiać w Polsce ostatecznego rozwiązania kwestii antysemickiej. Nie trzeba nas poprawiać i pouczać, bo mamy złe doświadczenia w tym względzie.

Pani Lesser przypomniała też mój prastary felieton o swojej koleżance, Anette Dittert z ARD, która na pożegnanie Polski wyemitowała program o polskim antysemityzmie. Podobno mój felieton był gorzki. Nieprawda. Był szyderczy, bo pani Dittert mówiąc o tym, że w Krakowie nie ma już Żydów, ani słowem nie wspomniała, gdzie się oni podzieli, ani za czyją przyczyną. Przyznaję, gdyby nie Niemcy, antysemityzm w Polsce byłby większy. Ale byliby w niej także Żydzi. Miliony Żydów.