Zarząd Polskiego Radia publicznego, świadom swojej odpowiedzialności przed Bogiem i Danutą Waniek, zawiesił na okres obu kampanii wyborczych, to znaczy do końca października, nadawanie popularnego magazynu satyrycznego ZSYP, autorstwa Marcina Wolskiego, z udziałem m.in. Andrzeja Zaorskiego i Jerzego Kryszaka.

Radiowi prezesi uznali najwyraźniej, że nie można mieć zaufania do satyryków. Wezmą, wyszydzą, odwrócą uwagę publiczności od partyjnych reklamówek, potraktują bez szacunku kandydatów, obśmieją programy,zniechęcą do wzniosłych haseł i Polacy, zamiast się jednoczyć wokół słusznych obietnic i ich dawców, zaczną się dzielić i chichotać. Do tego dopuścić nie można.

Wolno wpływać na kampanię obelgami, obrzucaniem się błotem, donosami, wieszczeniem katastrofy, demaskacją złodziejstwa, oskarżeniami o faszyzm, komunizm, syjonizm, o kupowanie akcji i sprzedawanie Polski. To wszystko radio publiczne, za nasze pieniądze z abonamentu jakoś zniesie. Bo to jest polityka. Ale wara od stworzenia choćby pozorów wpływania na kampanię śmiechem. Śmiech jest apolityczny i bezpartyjny. Od czasów Antoniego Słonimskiego i jego powiedzenia, że dowcip jest bronią, ale nie wolno nikogo karać za nielegalne posiadanie dowcipu, nastąpił postęp. Przynajmniej w łonie zarządu radia, który najwyraźniej dostrzegł, że dowcip to broń masowej zagłady. Oczywiście, masowej zagładykandydatów. Niewykluczone, że najmniej odporni na dowcip są kandydaci popierani przez zarząd PR. Dlatego trzeba było ogłosić moratorium na żarty radiowe.

Właściwie należałoby na czas kampanii ustawowo zakazać wszelkich żartów, kabaretów i felietonów, zwłaszcza moich, bo mogą wpłynąć negatywnie na przebieg głosowania. Zamiast się bać niektórych kandydatów i czuć przed nimi respekt, wyborcy mogą się zacząć z nich śmiać. A to już jest groźne. To podkopuje fundamenty prawidłowego stosunku między politykiem i obywatelem, w którym polityk straszy, a obywatel się lęka. Polska jest poważnym państwem, wybory są poważnym aktem politycznym, mamy same poważne partie i wyłącznie poważnych kandydatów. Mamy też poważny zarząd radia publicznego. Szkoda tylko, że powaga nie chroni przed śmiesznością.