Przez parę ładnych dni niemal wszystkie media narzekały na rząd, że sprowadzi na Polskę katastrofę, bo jako jedyny ma zamiar wetować budżet UE.

Następnie zaczęto chwalić ministra Mellera za próbę organizowania oporu antybudżetowego w ramach Wyszehradu. Nikt się nie zająknął, co z budżetem już wykonanym, na rok 2004. A kilka dni temu Europejska Izba Audytorów odmówiła Komisji Europejskiej absolutorium za ten budżet. Już po raz 11, bo mimowprowadzenia Zintegrowanego Systemu Administracji i Kontroli IACS, w Unii powszechne było marnotrawstwo, szalbierstwo, defraudacja, płacenie nienależnych subwencji, nie mówiąc o zwykłych błędach.

Audytorzy nie zaakceptowali wydatków UE na pomoc regionalną, ochronę konsumentów, dyplomację unijną i inne sfery, a przede wszystkim na subwencje dla rolnictwa. W tej dziedzinie wyróżniono Hiszpanię i Grecję oraz produkcję oliwy. Oto pewien grecki owczarz miał w roku 2002 stado 470 owiec. W ciągu dwóch lat wilki pożarły mu 501 owiec, za co dostał odszkodowanie. Stado jednak się nie zmniejszyło i Grek nadal pobiera dotacje dla 470 owiec.

Audytorzy orzekli, że wiedzą dokładnie, skąd się biorą wpływydo budżetu, ale nie potrafią powiedzieć, gdzie się podziewają. Jak powiedział brytyjski poseł do PE Daniel Hannan, gdyby prywatne przedsiębiorstwo działało na tych zasadach, menedżerowie wylądowaliby w więzieniu. Unią rządzą jednak politycy, toteż nawet pani Edith Cresson, wzorowej Europejce, która utrzymywała swojego dentystę na unijnej pensji jako konsultanta, włos z głowy nie spadł.

Milton Friedman zauważył, że są dwa rodzaje pieniędzy – moje pieniądze i wasze pieniądze. W Brukseli wszystkie pieniądze są wasze. Można je wyrzucać przez okna, bo nie są moje. Dyskusja o przyszłym budżecie jest bardzo ważna, ale warto też porozmawiać o budżetach zamkniętych. Z punktu widzenia moich pieniędzy.