Życie polityczne jest u nas obfite i nad wyraz interesujące, mimo że ludzie są wciąż ci sami. To znaczy, że fantazja w narodzie, a przynajmniej w jego elicie, nie ginie. W piątek rozpadła się koalicja PiS- -LPR-Samoobrona, choć jeszcze w środę, na jubileuszu Radia Maryja, wydawała się twarda jak opoka. Ludzie Leppera w głosowaniu nad powierzeniem stanowiska prezesa IPN Januszowi Kurtyce opowiedzieli się przeciwko PiS, popierając SLD. Spodziewam się bardzo poważnych komentarzy w sprawie tego głębokiego kryzysu w obozie rządzącym po tych, którzy pierwsi zauważyli powstanie i krzepnięcie koalicji Kaczyńskich z Lepperem.

Miejsce Samoobrony zajęła w koalicji Platforma Obywatelska, głosując za Kurtyką, a przeciw SLD i Lepperowi. I to mimo że wicemarszałek Komorowski był osobiście przeciwny kandydaturze Kurtyki. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że był też przeciwko Samoobronie, a być może nawet przeciw SLD. W rezultacie mamy więc nową koalicję parlamentarną PiS-PO-LPR. Ale to tylko do następnego głosowania, po którym może się okazać, że koalicjantem PiS jest SLD, bo głosował tak samo. Najlepiej by było nie przeprowadzać w Sejmie żadnych głosowań, bo może się okazać, że co dzień rządzi Polską inna koalicja. Wszystkich nas od tego rozboli głowa, i tylko komentatorzy polityczni się obłowią.

Pojawiły się wszakże znaki, że scena polityczna może się zdestabilizować jeszcze bardziej. Poseł PO Andrzej Sośnierz powiedział w wywiadzie prasowym, że 30 – 40 procent posłów Platformy rozważa teraz możliwość poparcia rządu Marcinkiewicza. Partii grozi rozłam, i nawet wiadomo, dlaczego. Bronisław Komorowski, dementując taką perspektywę, stwierdził, iż „PiS jest partią ludzi o spoconych rękach i spoconych nogach”. A co dzieje się pod pachami PiS? PO rozpadnie się na część posiadającą intymną wiedzę o cielesności PiS-owców i na tych, którzy mają katar. Trzeba zapobiec kolejnemu kryzysowi. Trzeba w Sejmie uruchomić łaźnię i rozdawać dezodoranty.

PS: Sporo osób pytało mnie, co sądzę o powołaniu Aleksandra Kwaśniewskiego na świadka w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Otóż uważam, że lepsze to, niż gdyby miało być odwrotnie.