Polskę trudno zrozumieć Polakowi, a co dopiero mówić o cudzoziemcach. Obchodziliśmy wczoraj 24. rocznicę wyboru przez generała Jaruzelskiego lepszego zła, które to określenie wydaje mi się zgrabniejsze od zła mniejszego. Pod willą generała w Warszawie odbyły się dwie manifestacje, przeciwników i miłośników stanu wojennego. Jak wytłumaczyć obcokrajowcowi, dlaczego przeciwnicy byli w mundurach ZOMO, jeździli skotem i palili koksowniki, a zwolennicy byli w paletkach? Przecież powinno być odwrotnie, to młodzież neokomunistycza powinna występować w strojach organizacyjnych.

Adlaczego wielbiciele Jaruzelskiego pod sztandarami ZSMP i tygodnika „Nie” mieli transparenty przeciw kaczorom? Czy, zapytałby cudzoziemiec, jest jakiś związek między zniesieniem stanu wojennego a ptasią grypą w Azji? Bardziej obeznany mógłby się zdziwić, dlaczego wśród przeciwników generała nie było ani jednego moherowego beretu, a wśród jego zwolenników żadnego męża stanu, wybitnego publicysty i autorytetu moralnego, bo taki jest podobno generalny podział w społeczeństwie.

Przy okazji rocznicy przeprowadzono badania socjologiczne, z których wyszło, że większość Polaków nie zna daty ostatniej pacyfikacji narodu polskiego, a prawie połowa uważa, że Jaruzelski słusznie wprowadził stan wojenny. Przypuszczam, iż datę bitwy pod Grunwaldem zna większość Polaków, mimo że odbyła się dawniej (przypominam: 1 kilogram cukru, 4 litry wody, 10 deka drożdży) i że prawie nikt nie sądzi, że to von Jungingen miał rację. Wszystko dlatego, że „Krzyżaków” Forda pokazuje się u nas w porze najlepszej oglądalności, a programy historyczne o stanie wojennym po północy. W audycji Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”, też nadawanej dla starców cierpiących na bezsenność, Janusz Rolicki zapytał, dlaczego nie ma serialu o Grudniu „81 i okolicach. Proste – misja TVP polega na tym, aby Polakom życie uprzyjemniać, a nie uprzykrzać. M jak miłość sympatyczniejsze jest niż Z jak ZOMO.

W całych tych obchodach zafascynowała mnie młodzież demonstrująca poparcie dla Jaruzelskiego. Ciekawe, czy Urbanowi i pozostałym jej perceptorom udałoby się w maju zorganizować wiec poparcia dla marszałka Suworowa z okazji rocznicy rzezi Pragi. Pewnie tak, i to liczniejszy, bo w maju jest cieplej.