Dwa razy w ciągu jednego dnia rzecznik praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll zadziwił mnie niezmiernie. Nie jest to oczywiście jakieś rekordowe osiągnięcie w naszym życiu publicznym, niektórzy jego uczestnicy zadziwiają nas od rana do wieczora, ale zawsze. Najpierw zdziwiłem się zarzutem, że nowa ustawa o KRRiT uchwalona została bez konsultacji społecznych i zasięgnięcia opinii specjalistów. Toż od paru lat trwały takie konsultacje w permanencji, wypowiadali się wszyscy specjaliści, a także niespecjaliści i nikt suchej nitki na Radzie i zasadach jej funkcjonowania nie zostawił. Gdyby nie to, że Rada jest wpisana do konstytucji, to pewnie by ją po prostu zlikwidowano. Oczywiście szkoda, że do ustawy zasadniczej nie wpisano po prostu Danuty Waniek. Skarga konstytucyjna rzecznika nabrałaby wtedy właściwego wymiaru – obrony praw obywatelskich obywatelki Waniek.

Nawiasem mówiąc, cała treść tej skargi jest potwierdzeniem mojej starej tezy, że najbardziej potrzeby jest Polsce rzecznik zdrowego rozsądku. Polecam tę ideę Sejmowi.

Drugi raz zdziwiłem się, kiedy prof. Zoll stwierdził, że wszystkie decyzje władz Warszawy wydane po 22 grudnia, to znaczy po rezygnacji Lecha Kaczyńskiego z prezydentury miasta, są nieważne, ze szczególnym uwzględnieniem wydanych od tego czasu dowodów osobistych. To przerażające. Prawo obywatela do ważnego dowodu tożsamości zostało podeptane. A co z prawamijazdy? Trzeba będzie przez Kaczyńskiego zdawać powtórnie? Boję się, że przy tej interpretacji wszystkie zasiłki pobrane w styczniu biorcy będą musieli zwrócić z odsetkami.

W świetle tych dwóch interwencji RPO zaskakujące jest, że prof. Zoll nie zażądał natychmiastowej realizacji prawa obywateli do wybrania demokratycznie nowego prezydenta Warszawy, tylko wezwał rząd do mianowania komisarza. Warszawa miała dotąd trzech bardzo wybitnych prezydentów i żaden nie pochodził z wyboru. Marszałek koronny Bieliński, który wybrukował Warszawę, carski generał Sokrat Starynkiewicz, który założył kanalizację i wodociągi, oraz wielki Stefan Starzyński, który też był prezydentem komisarycznym. Komisarze dobrze się w Warszawie sprawdzali. Oby tylko premier nie mianował Danuty Waniek, bo się poskarżę do Trybunału.