99 Professoren, Vaterland, du bist verloren. 99 profesorów, Ojczyzno, jesteś zgubiona. To sławny bon mot Otto von Bismarcka. A u nas apel przeciwko zaostrzaniu przepisów prawa karnego podpisało aż stu profesorów. Sytuacja jest więc krytyczna, tylko nie wiadomo jeszcze, dla kogo. Dla profesorów czy dla reszty społeczeństwa.

Mimo przywoływania przez sygnatariuszy apelu groźby powrotu PRL, a nawet stanu wojennego, cała rzecz (pomijając kwestie personalne) sprowadza się do obrony oświeceniowej doktryny, że człowiek rodzi się dobrym, dopiero wadliwe stosunki społeczne czynią z niego przestępcę, dlatego celem prawa nie powinno być karanie, a resocjalizacja. Społeczeństwo nie powinno, skoro samo jest winne, brać odwetu na przestępcy, tylko przywrócić go na swoje łono. Pomijając już błąd logiczny takiego rozumowania, bo skoro zbrodnia jest dziełem społeczeństwa, to powrót do społeczeństwa nienaprawionego musi prowadzić do nowej zbrodni, wyznawcy tej idealistycznej doktryny trwają przy niej na ogół tylko do czasu, dopóki sami nie dostaną łomem po głowie w ciemnej ulicy. Wtedy na ogół przechodzą do drugiej grupy, wołających o surowe i bezwzględne kary. Rzeczywistość jest zazwyczaj różna od wykładów uniwersyteckich i uczonych teorii. Niemcy, którzy w imię szczytnych ideałów jako najwyższą karę mają w kodeksie 25 lat więzienia – czas wystarczający na resocjalizację najgorszego opryszka – w zetknięciu z realiami musieli wprowadzić instytucję internowania dożywotniego. Dla ochrony społeczeństwa przed osobnikami niepoddającymi się dobrotliwemu wpływowi systemu.

Skutki poczynań resocjalizacyjnych ładnie przewidział jeszcze przed wojną Antoni Słonimski, który po wydaniu przepisu zakazującego używania w więzieniach przekleństw wyobraził sobie, jak będzie mówił morderca do koniokrada: – Ty synu kobiety lekkich obyczajów, zechciej ucałować wylot mojej odbytnicy.

Państwo prawa musi być rozbieżne z potocznym poczuciem sprawiedliwości. To jest wpisane w system. Ale ta rozbieżność nie może być przepastna. Ludzie uczciwi nie mogą mieć przeświadczenia, że państwo prawa gorzej chroni ich zdrowie, życie i mienie, niż osobowość, cześć i dobro przestępcy. Poza doktrynami jest jeszcze życie. Jeśli ono się nie zmienia na lepsze pod wpływem doktryn, czas pomyśleć o zmianie doktryny.