Mamy czas stadny. Epokę konieczności opowiadania się za jednym z dwóch stad żerujących po pastwiskach, jarach i wykrotach polskich, za ich baranami i pastuchami. Jak zwykle w takich sytuacjach najgorzej mają nieliczne osobniki pozbawione instynktu stadnego. Zostaną w końcu zadeptane przez jedno lub drugie stado.

W ostatniej „Polityce”, w felietonie o monitorowaniu mediów Daniel Passent napisał o mnie, nie wiem tylko dlaczego anonimowo: „Możemy wskazać tylko jednego popularnego felietonistę, który w Trzeciej RP był szalenie krytyczny i dociekliwy, a w Czwartej RP podoba mu się wszystko, z wyjątkiem opozycji i mediów”. Przede wszystkim, jest to nieprawda. W Trzeciej RP, a nawet jeszcze wcześniej, w PRL, łącznie ze stanem wojennym, podobała mi się moja żona. Bardzo podobał mi się mój pies, o ile nie napaskudził na dywan.

Przed wyborami podobali mi się Tusk z Rokitą, ale przestali. Niewykluczone, że to moja wina, ale możliwe także, że ich. W każdym razie powodem nie było to, że przegrali. W Czwartej RP sporo jest nie rzeczy jeszcze, ale planów, które mi się podobają, ale dużo również takich, których nie akceptuję. Ale to jest mój własny wybór, a nie dreptanie za stadem, kopytko w kopytko i żuchwa w żuchwę.

Nie akceptuję na przykład monitorowania dziennikarzy, więc nie będę przypominał Passentowi, co jemu się kiedyś podobało. Ponieważ jednak ta dysputa jest częścią sporu o wolność mediów, wolność dziennikarzy, a w ostatecznym rozrachunku o wolność słowa i prawa obywatelskiego, to pozwolę sobie zwrócić uwagę, że obok zagrożenia tej wolności przez władzę polityczną, istnieje drugie. Nie mniej poważne. Zagrożenie przez dominujący na rynku, obowiązujący, modny sposób myślenia, któremu trudniej się przeciwstawić niż kontroli państwa. Nie odpowiada mi ani uległość wobec władzy, ani konformizm wobec snobizmów i kabotyństw intelektualnych. Nie pozwolę się nadzorować przez monitoring rządowy ani dyscyplinować przez Passenta.

Podoba mi się to tylko, co mi się podoba. Rzeczą, która mi się nie podoba najbardziej, jest, mówiąc językiem informatyki, formatowanie myślenia. I towarzysząca mu miniaturyzacja. Ludzi i umysłów. Niedługo będzie potrzebny mikroskop.