Dotarła do mnie elektronicznie „Informacja dla mediów i PAP” o tym, że dwa krakowskie stowarzyszenia – Młode Centrum i Inicjatywa 33 – organizują 15 marca, w rocznicę proklamowania III Rzeszy, marsz pod Grób Nieznanego Żołnierza w Krakowie w obronie wolności mediów.

Muszę przyznać, że organizowanie w Polsce, w rocznicę utworzenia przez Hitlera totalitarnego, rasistowskiego, antysemickiego i antypolskiego reżimu, demonstracji, stawiającej znak równości między III Rzeszą i III Rzecząpospolitą, między PiS i NSDAP oraz między braćmi Kaczyńskimi i Reichsführerem, jest wyrazem jakiejś wyjątkowej, nawet jak na poziom obecnej debaty politycznej, aberracji umysłowej. A także kompletnego braku wrażliwości historycznej.

Gdyby to jeszcze byli jacyś smarkacze, którzy chorowali na koklusz i nie mogli uczestniczyć w lekcjach historii najnowszej. Ale główny organizator i koordynator tej akcji, pan Jan Hoffman, jakmnie zapewniono w Krakowie, jest człowiekiem całkiem dojrzałym i nawet zdążył być w swojej karierze usunięty z Unii Wolności. Nie wiem, za co, ale mogę się domyślać.

Polska dzisiejsza w ocenie Hoffmana: „Jestem przekonany, że w obecnych czasach, gdy nie ma wolnych mediów, to demokracja staje się mitem”. Kraj, w którym mogą ukazywać się „Nasz Dziennik” Rydzyka, „Nie” Urbana, „Głos” Macierewicza i „Trybuna”, jest krajem, w którym są wolne media. Kraj, w którym grupa kretynów może legalnie i pod ochroną policji demonstrować przeciwko własnemu państwu w rocznicę hitlerowskiej Rzeszy, jest krajem demokratycznym nawet dla upośledzonych umysłowo. Jak tak dalej pójdzie, to w Krakowie, w obronie homoseksualistów, zorganizowana zostanie manifestacja 1 lipca, w rocznicę nocy długich noży – zamordowania Ernsta Röhma i gejowskiego przywództwa Sturmabteilung SA.

Krakowska inicjatywa powinna też być przestrogą dla poważnych polityków, przekraczających w ferworze dyskusji granice przyzwoitości. Więcej rozwagi i argumentów, mniej histerii, odwoływania się do PRL i straszenia faszyzmem, bo jednostki słabsze umysłowo mogą nie zrozumieć retoryki i brać to na serio.