W dyskusjach, sporach i awanturach, jakie się obecnie toczą w Sejmie i okolicach, nie jest łatwo wyłowić to, co najważniejsze. Oprócz obrad plenarnych mamy jeszcze tuziny konferencji prasowych dziennie, nie mówiąc o telewizyjnych przesłuchaniach polityków. Jesteśmy jak na orientalnym bazarze, wśród stłoczonych kramów, w hałasie przekrzykujących się przekupniów zachwalających swój towar. Tu złoto, tam tombak, a ówdzie miedź brzęcząca. Balsam na przeczyszczenie sąsiaduje ze środkami wymiotnymi. Pasta na porost dobrobytu i płyn na kurczenie stopy wzrostu. Targ zwierzęcy, gdzie obok napuszonych indorów, czekających niedzieli – ćwierkają kanarki, papugi naśladują udatnie swoich państwa, a orły siedzą ponuro w klatkach. Nie mówiąc już o nierogaciźnie i parzystokopytnych.

Ponieważ jestem koneserem, najbardziej na tym targowisku zafascynowała mnie ostatnio dyskusja, czy młodzi Polacy, udający się z plecakami na dworzec, aby wyjechać za granicę, uciekają przed strasznym reżimem braci Kaczyńskich, jak twierdził przedstawiciel SLD, czy też, jak utrzymywał reprezentant PiS, w ogóle nigdzie nie wyjeżdżają, bo jest im błogo. Otóż, szanowni przekupnie z ław poselskich, młodzi Polacy, a także Polacy w wieku średnim i zaawansowanym, z plecakami lub bez, wyjeżdżają dlatego, że mogą. Bo im wolno. Mogą pojechać gdzieś za granicę, gdzie nie rządzi PiS, nie rządził Miller i nie będzie rządził Napieralski, rozejrzeć się i wrócić. Nie muszą nikogo pytać o zgodę. To jest Polska, w której warto mieszkać, bo można swobodnie z niej wyjechać i do niej wrócić.

Nie trzeba też składać podania o 5 – wpisywanych do paszportu – dolarów kieszonkowego. To dlatego nie ma kolejek przed bankami, o czym też była mowa w Sejmie. Właściwie po ujawnieniu listu ABW do Balcerowicza kolejki powinny stać przed Pekao SA. Polacy powinni wyjmować oszczędności z Pekao i nieść do BPH, który okazał się odporny na naciski. Tam też powinna stać kolejka. Ale nie stoi. Zwykli ludzie jakoś inaczej na to patrzą niż sprzedawcy na politycznym targowisku. Zwykli ludzie zaczynają patrzeć na politykę jak turyści na bazar w Stambule. Cokolwiek by się działo, nikt już nie pędzi kupować świec.