Nikt nie jest zadowolony z jakości tego Sejmu – zresztą poprzednich też – i zasiadających w nim posłów. Nawet sami posłowie. Przynajmniej tak wynika z tego, co mówią o sobie nawzajem.

Przy kolejnych wyborach wszyscy liczymy za każdym razem na cud. Że nastąpi iluminacja zbiorowa i wybierzemy wreszcie, zamiast jak dotąd dość reprezentatywne przedstawicielstwo narodu, ozdobną girlandę, złożoną z najlepszych, najszlachetniejszych i najczcigodniejszych jednostek, obdarzonych rozumem i przenikliwością. Ostatnio szerzy się wiara, że cud nad urną sprowadzić może zmiana ordynacji wyborczej. Skoro z proporcjonalnej wyłania się niedojdy, krzykaczy, małostkowych palantów albo zwykłych durniów, to z większościowej wziąć się mają podobno tytani myśli, mężowie stanu i drogowskazy moralne.

Akurat. Poseł Misztal, czy zostanie wybrany proporcjonalnie, czy mniejszościowo, będzie dalej Misztalem. Małżonkowie Łyżwińscy wybrani w rygorze ordynacji mieszanej będą tak samo tankować samochód, którego nie posiadają, jak pod rządami ordynacji proporcjonalnej. Nikt nie zmądrzeje ani się nie polepszy od doskonalszej ordynacji, ani Wierzejski, ani Gadzinowski, ani nawet Tusk czy Gosiewski. Wszystko zostanie, jak było, bo kandydować będą ci sami co dotychczas, ta sama grupa żyjąca z polityki rozumianej jako nieustająca bijatyka. Wybierać będą też ci sami, to znaczy kibice tej bijatyki.

Jestem zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych, ale przed głośnym domaganiem się ich wprowadzenia powstrzymuje mnie dyktowany doświadczeniem lęk, że moglibyśmy doczekać się Sejmu złożonego z 460 partii. I niech wtedy ktoś spróbuje zrobić koalicję albo chociaż pakt stabilizacyjny.

Uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zastąpienie wyborów i ordynacji powszechną loterią parlamentarną. Sierotka, może być nawet Senyszyn, wyciąga przy okazji telewizyjnej gali z bębna 460 nazwisk pełnoletnich obywateli. Myślę, że Sejm wylosowany nie byłby gorszy od Sejmu wybranego, bo średni poziom społeczeństwa odbija korzystnie od średniej polityków. Oczywiście, wylosowany mandat musiałby być przymusowy. Inaczej zostalibyśmy bez parlamentu.