Politycy na czas obchodów pierwszej rocznicy śmierci papieża wyciszyli się w duchowym skupieniu, nawet niewierzący za co im chwała, ale nie miejmy złudzeń. Żaden topór wojenny nie został zakopany, wszystkie oddano tylko do naostrzenia.

Zaraz zacznie się znowu zdejmowanie skalpów i przywiązywanie do pala męczeńskiego. Jedną z awantur, bo czyż można przewidzieć wszystkie, będzie spór o korpus służby cywilnej. Bracia Kaczyńscy są legalistami, więc zamiast – jak ich poprzednicy – omijać ustawę nakazującą obsadzanie wszystkich stanowisk w drodze konkursu, chcą ją zmienić. Choć oficjalnie i w majestacie prawa, a nie pokątnie, cichaczem i sposobem, mianować na najwyższe stanowiska administracyjne ludzi, do których mają zaufanie. Podniesie się oczywiście krzyk, bo zaufani Kaczyńskich nie mogą budzić zaufania Tuska czy Rokity, nie mówiąc już o Kaliszu.

No to, zanim się zacznie, chcę zwrócić uwagę na doświadczenie, jakie mieliśmy przed chwilą z apolitycznymi urzędnikami z Kancelarii Prezydenta, którzy przetrwali w niej nie tylko Jaruzelskiego, Wałęsę i Kwaśniewskiego, ale nawet zmianę ustroju. Ktoś, kto zaczynał pracować w kancelarii jeszcze w czasach, gdy nie było jednej głowy państwa, tylko zespół półgłówków zwany Radą Państwa, i dotrwał do dziś, jest uosobieniem ideału urzędnika z korpusu służby cywilnej. Bezpartyjny, apolityczny, a mimo to przeszmuglował generała Jaruzelskiego na listę odznaczonych.

Pomysł z korpusem urzędniczym byłby dobry, gdyby motywacja jego powołania była inna, mniej idealistyczna, a bliższa życiu. Taka, jaką przedstawił rzymski cesarz Tyberiusz, którego można uznać za wynalazcę korpusu urzędniczego. Otóż Tyberiusz bardzo niechętnie zmieniał namiestników różnych krain, ale nie dlatego, że wierzył, iż służą tylko państwu. Powiadał, że każdy urzędnik jest jak bąk – kiedy się opije krwi ofiar, mniej wysysa – każdy nowy jest więc groźniejszy. Trzeba mieć litość nad poddanymi. Jeśli korpus będziemy organizować z takich pobudek, warto będzie to poprzeć. Nawet ze świadomością, że jednym z członków korpusu urzędniczego Tyberiusza był prefekt Judei Poncjusz Piłat.