Practical jokes to brytyjska specjalnośc. Są nawet na Wyspach specjalistyczne sklepy sprzedające sprzęt do robienia praktycznych dowcipów, których zasadą jest zaskoczenie i szok. Najlepszy, choć mało elegancki przykład – małe poduszeczki do podkładania na krzesło, wydające przy naciśnięciu dźwięk bardzo naturalistyczny. Efekt murowany, zwłaszcza w salonie u arystokratycznej lady. U nas żarty praktyczne, odsunięcie krzesła albo podstawianie nogi, są tańsze.

Ja sam zrobiłem kiedyś very british practical joke. Miałem kolegę, który mieszkał naprzeciwko tak zwanego sklepu za żółtim firankami. Firanek nie było, witryny były po prostu zamalowane, a wejście zaopatrzone w opuszczaną kratę. Krata u dołu miała dwa kółka, ale była zamknięta tylko na jedną kłódkę. Któregoś dnia, w nocy, zamknąłem tę kratę drugą kłódką. Czyli dokonałem antywłamania. Rano personel oraz towarzyszki gosposie panów sekretarzy stanęli przed problemem kłódki, której nie można otworzyć. Straszne było zamieszanie, harmider i rwetes, bo były to czasy, w których do ślusarza trzeba się było zapisywać na rok naprzód, jak dziś do lekarza specjalisty.

Bardzo był to udany żart i gdybym miał więcej ambicji, mógłbym go teraz upozować na znak protestu przeciwko wynaturzeniom komunizmu i przywilejom kasty rządzącej, bo w sklepie była nawet szynka. Przy uporczywym powtarzaniu tej historii oraz okraszeniu jej elementami odwagi osobistej – jak przekradałem sie nocą między patrolami, ryzykując życie – miałbym dziś status autorytetu moralnego. I mógłbym dalej uprawiać żarty praktyczne, wystawiając innym cenzurki: ludzi honoru albo zwierzęcych antykomunistów.

Brytyjskiego poczucia humoru u nas jak na lekarstwo, za to praktyka practical jokes szerzy się jak pożar buszu. PiS żartuje, że podda Sejm samorozwiązaniu. Platforma Obywatelska żartuje, że do tego nie dopuści ze względu na wizytę papieża. Andrzej Lepper żartuje, że będzie wicepremierem. Kaziemierz Marcinkiewicz żartuje, że przestanie być premierem. Roman Giertych żartuje, że nie zależy mu na władzy. SLD żartuje, że jest partią ludzi uczciwych i szczerych demokratów. Mamy nadprodukcję żartów, tylko jakoś nikt się nie śmieje. Może by tak połozyc w Sejmie tych 460 brytyjskich poduszeczek? Dowcip kosztowny, ale jednak tańszy od tego, co mamy teraz.